On „chciał iść z Binderem!” – ekskluzywny wywiad ze Stevem Binderem

Producent „ELVIS” NBC TV Special o nowej płycie Presley’a i kulisach powstawania legendarnego show

Steve Binder Steve Binder (na zdjęciu obok Elvisa podczas prac nad programem NBC TV Special) to człowiek, którego przedstawiać chyba nie trzeba nikomu. Amerykański producent i reżyser, któremu popularność przyniosło prezentowanie takich grup jak T.I.A.M.I czy Hullabaloo (był początek lat sześćdziesiątych a Binder miał wówczas zaledwie dwadzieścia lat).
Miał też olbrzymi wpływ na powstawanie programów telewizyjnych w których pokazywał zróżnicowane, etnicznie i rasowo, style muzyczne.
Na kartach telewizyjnej historii najmocniej zapisały się jednak trzy wyprodukowane przez niego widowiska: The T.I.A.M.I Show, Petula Clark TV Special (w tamtym czasie mocno kontrowersyjny z powodu sceny z utworem „On The Path Of Glory”, w której wokalistka chwyciła za ramię gościa specjalnego programu – Harry’ego Belafonte. Z powodów rasowych chwila ta wywołała falę oburzenia) oraz legendarny „ELVIS” NBC TV Comeback Special, który na zawsze zmienił bieg kariery Elvisa Presley’a.
Kiedy przed kilkoma dniami poprosiłem Steve’a Bindera o krótki wywiad dla naszego bloga nawet nie wierzyłem, że odpowie… A dzisiaj.. Z nieukrywaną dumą i radością pragnę zaprezentować Wam, Drodzy Czytelnicy zapis mojej rozmowy z legendą amerykańskiej telewizji, nagrodzonego statuetką Primetime Emmy Award – Stevem Binderem.

Mariusz Ogiegło: Naszą rozmowę chciałbym rozpocząć od Twojej opinii na temat płyty „If I Can Dream – Elvis With Royal Philharmonic Orchestra”.Twoim zdaniem to zła czy dobra płyta?
Steve Binder: Osobiście uważam, że niektóre rzeczy lepiej zostawić w spokoju. Mogę mówić tylko o utworach z ’68 Elvis Special. Już wtedy kiedy nagrywaliśmy utwory użyliśmy dużej orkiestry złożonej z najlepszych zachodnich muzyków, znanych obecnie jako The Wrecking Crew. Myślę, że przez dodanie sekcji smyczkowej piosenki straciły tą surowość Elvisa. Dla mnie nigdy nie polegało to na pokazaniu orkiestry lecz na umieszczeniu wokalu w samym centrum. Billy Goldenberg w ten sposób to zaaranżował. Myślę, że cały album „If I Can Dream” nastawiony jest na marketing i zarabianie pieniędzy oraz utrzymywanie czegoś nowego i świeżego na rynku. Czułbym się lepiej gdyby zaczęli od zera i nie korzystali z żadnego z naszych oryginalnych utworów, a nawet poprosili oryginalnych muzyków o zaangażowanie się.
Mariusz Ogiegło: Znałeś Elvisa. Czy Twoim zdaniem On chciałby nagrać taki album (z orkiestrą symfoniczną)? Tytułowy utwór został nagrany na potrzeby legendarnego programu NBC, którego byłeś producentem? Czy uważasz, że Elvis dopuścił by do publikacji tą nową wersję (byłby z niej zadowolony)?
Steve Binder: Elvis nie żyje a prawda jest taka, że nikt się już tego nie dowie.
Mariusz Ogiegło: „If I Can Dream”, ta oryginalna wersja, zastąpiła w programie gwiazdkową „I’ll Be Home For Christmas”. Jaka jest historia tej piosenki? Jak trafiła ona do Twojego programu? Pamiętasz jaka była reakcja Elvisa gdy po raz pierwszy ją usłyszał?SteveBinderNBC
Steve Binder: „If I Can Dream” nie zastąpiło żadnej konkretnej piosenki świątecznej. Pułkownik od samego początku nalegał by cały show zrobić jako Christmas Show (Program Bożonarodzeniowy). Kiedy zdał sobie sprawę, że ani Elvis ani ja nie zrobimy tego rodzaju show, by zachować twarz, upierał się by co najmniej ostatni utwór był utworem gwiazdkowym. Ignorując żądania Pułkownika poprosiłem Earla Browna, naszego kierownika chóru, oraz Billy’ego Goldenberga, naszego dyrektora muzycznego i aranżera o napisanie prywatnej piosenki dla Elvisa, aby mógł on zamknąć swój show wyrażając to co czuł po śmierci Roberta Kennedy’ego, Martina Luthera Kinga a także takiej w której zawarte byłyby nasze osobiste dyskusje, które odbywałem z Elvisem codziennie w ciągu tych kilku tygodni. Earl Brown wystarał się o tą piosenkę sam. Zagraliśmy ją dla Elvisa a ten powiedział, że zaśpiewa ją pomimo sprzeciwu Pułkownika.
Mariusz Ogiegło: Pułkownik Parker chciał by „NBC TV Special” był… programem świątecznym. Jak daleko zaawansowane były prace nad tym projektem? Była już znana lista piosenek, kolęd? Kogo trzeba było dłużej przekonywać – Elvisa czy Pułkownika do ostatecznej wersji programu (tej którą znamy)?
Steve Binder: Żadne prace nad Special nie zostały wykonane dopóki nie przyjąłem oferty NBC na reżyserowanie i produkowanie programu. Tak naprawdę gdy Pułkownik podpisał umowę z siecią a następnie powiedział Elvisowi co zrobił ten odpowiedział mu, że nie chce iść do telewizji. Nic się nie wydarzyło aż do chwili gdy Elvis spotkał mnie w moim biurze na Sunset Blvd. Moi pisarze Alan Blye, Chris Bearde i ja przedstawiliśmy mu nowe pomysły i nowy format, który skłonił go do zmiany zdania. Po latach Priscilla powiedziała mi, że Elvis wrócił tego dnia do domu i oświadczył jej, że nie troszczy się o to co Pułkownik chciał dla niego zrobić. On ‘chciał iść z Binderem’… i zrobił to!
Mariusz Ogiegło: Przeczytałem kiedyś, że Elvis nie był zadowolony z tzw. hollywoodzkiej części programu NBC. Czyim pomysłem był ten fragment programu? Rozmawiałeś z Elvisem na temat scenariusza? Miał on jakieś pomysły co do niego?
Steve Binder: Elvis uwielbiał wszystkie oryginalne pomysły, łącznie z numerami produkcyjnymi takimi jak segment „Guitar Man”, Gospel Medley czy wiązanką starych przebojów. Dopiero na znacznie późniejszym etapie produkcji wpadłem na pomysł aby zrobić zaimprowizowany segment.
Mariusz Ogiegło: Wokół programu „NBC ’68 Comeback Special” narosło kilka legend i mitów. Czy zgodzisz się je sprostować? Czytałem, że któregoś dnia wyprowadziłeś Elvisa na róg ruchliwej ulicy w LA i… prawie nikt go tam nie rozpoznał (efekt kariery filmowej). Czy to prawda (jeśli tak, proszę opowiedz o tym zdarzeniu)? Inny mit mówi o tym, że po jednym z występów „stand up show” trzeba było pociąć skórzany czarny kostium bo… przykleił się do Elvisa pod wpływem potu… Tak było?
Steve Binder: Tak. Wziąłem Elvisa na Sunset Blvd. jednego popołudnia i nikt go wtedy nie rozpoznał. Myślę, że to dlatego, że nikt nie wiedział, że był wówczas w Los Angeles a także dlatego, że wielu mężczyzn w tamtym okresie próbowało wyglądać jak Elvis więc ludzie na ulicy po prostu założyli, że to nie był on.
Jeżeli natomiast chodzi o czarny skórzany kostium to, poprosiłem Billa Bellewa, naszego kostiumologa by przygotował tylko jeden strój ponieważ nigdy nie zakładałem, że (Elvis, przyp.autor) da dwa występy z medley i dwa improwizowane segmenty. A ponieważ w tych dniach światła w studiu były tak gorące, że Elvis pocił się tak obficie, że aby zdjąć z niego ten skórzany kostium ludzie musieli dmuchać pod niego kilkoma suszarkami do włosów – aż do wyschnięcia – tak by ponownie mógł go założyć.
ProductionNumber
Mariusz Ogiegło: Jak wspominasz swoją współpracę z Elvisem? Był gwiazdą? Artystą profesjonalnym? Miał świadomość tego w jakim punkcie znajdowała się wówczas jego kariera?
Steve Binder: Ponieważ byłem młody i naiwny tak naprawdę w ogóle nie traktowałem Elvisa jak gwiazdy. Nigdy. My po prostu natychmiast zostaliśmy przyjaciółmi i szanowaliśmy się od naszego pierwszego spotkania. Zawsze mieliśmy dużo zabawy a ponieważ byliśmy w podobnym wieku staliśmy się kumplami od początku do samego końca. Podczas całej produkcji nie było ani jednej osoby z jego świata pracującej przy show z wyjątkiem ‘ochroniarzy’ Joe Esposito i Charliego Hodge. Nawet Scotty Moore i D.J.Fontana przyszli tylko by zrobić segment improwizowany. Cały mój personel stanowili ludzie, którzy pracowali ze mną przy innych produkcjach, takich jak Petula Clark’s Special z Harrym Belafonte.
Mariusz Ogiegło: Jaka atmosfera panowała podczas kręcenia „ELVIS” NBC TV Special? Czy Elvis był czasami spięty podczas zdjęć?
Steve Binder: Wszyscy świetnie się bawiliśmy każdego dnia. Elvis był wspaniały we współpracy zarówno ze mną jak i z całym moim personelem. Nigdy, według mojej wiedzy, nie był spięty. Od początku do końca.
Mariusz Ogiegło: Rozmawiałeś z Elvisem po premierze programu w grudniu 1968 roku?
Steve Binder: Nie. Pułkownik zrobił ze mnie persona non grata i nie chciał by Elvis kontaktował się ze mną nigdy więcej.
Mariusz Ogiegło: Pamiętasz kiedy i w jakich okolicznościach spotkałeś Elvisa po raz pierwszy?
Steve Binder: Spotkałem Elvisa w moim biurze o godzinie 16:30 po południu (prawdopodobnie na początku czerwca 1968 roku, przyp.autor). Po uzyskaniu dzień wcześniej zgody od Pułkownika przybył do mojego biura spotkać się ze mną i porozmawiać o Special. Zamiast tego skończyło się na rozmowie o życiu i muzyce. Zapytał mnie co myślę o jego karierze a ja odpowiedziałem mu, że myślę, że znajduje się w toalecie. Zaśmiał się głośno i stwierdził, że byłem pierwszą osobą, która powiedziała mu prawdę!
Mariusz Ogiegło: Jedna z moich ulubionych piosenek „A Little Less Conversation” z filmu „Live A Little, Love A Little” została nagrana na potrzeby programu NBC ale nigdy w nim nie wykorzystana. Dlaczego?
Steve Binder: Nigdy nie znalazłem miejsca dla tej piosenki w całym koncepcie show więc zdecydowałem się jej nie używaćRetrospective
Mariusz Ogiegło: Moje ostatnie pytanie. „Elvis: Człowiek, którego nigdy nie zapomnisz”. Dlaczego Twoim zdaniem ludzie na całej Ziemi (także tutaj, w Polsce) wciąż kochają tego chłopaka z Memphis?
Steve Binder: Elvis podzielił los Marilyn Monroe i Jamesa Deana. W związku z tym, że zmarli tak młodo a mieli w sobie tyle charyzmy i magnetyzmu ludzie identyfikują się z nimi. W przypadku Elvisa stał się on również ikoną religijną poprzez swoje albumy gospel i image.
Mariusz Ogiegło: Steve, dziękuję Ci za Twój czas i Twoje wspaniałe wspomnienia. Najszczersze pozdrowienia ode mnie i wszystkich Czytelników bloga ELVIS: Promised Land
Steve Binder: Powodzenia, Steve.

UWAGA!!! Jeszcze więcej niezwykłych wspomnień Steve’a Bindera dotyczących Elvisa i jego legendarnego programu telewizyjnego z 1968 roku znajdziecie w doskonałej książce „’68 at 40. Retrospective” (JAT Publishong) dostępnej m.in w Internetowym sklepie Ebay.

* Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!
** Za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu dziękuję mojej dziewczynie, Klaudii Adamczyk.

4 Komentarze

  1. Mariusz!! Dobra robota, gratulacje! I jak zwykle podziękowania za Twoją pracę, która daje tyle radości innym. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.