„Elvis’ Christmas Album” – Płyta wyklęta czy gwiazdkowy album wszechczasów?

Gwiazdkowe spotkania z Elvisem, część 3

ELVIS’ CHRISTMAS ALBUM
- Płyta wyklęta czy gwiazdkowy album wszechczasów?-

(część 1)
Mariusz Ogiegło

ChristmasAlbumvol1Cicha noc, Święta noc” Bożego Narodzenia od dziesiątek lat rozbrzmiewa nastrojowymi, czasem refleksyjnymi a czasem radosnymi melodiami kolęd, pastorałek oraz piosenek mówiących o narodzinach Jezusa Chrystusa w betlejemskiej stajence.
Wśród setek tych pięknych i magicznych nagrań (bo przecież o Bożym Narodzeniu śpiewali najwięksi: Frank Sinatra, Bing Crosby, Queen, Shakin’ Stevens, John Lennon i wielu wielu innych) są dwie płyty, które w mojej kolekcji zajmują miejsce szczególne i bez których nie wyobrażam sobie świątecznych grudniowych wieczorów. Te płyty to „Elvis’ Christmas Album” i „Elvis Sings The Wonderful World Of Christmas”.

Osiem świątecznych utworów, które znalazły się na oryginalnym ‘Elvis’ Christmas Album’ w roku 1957 sprzedały się w ilości ponad piętnastu milionów każda”. Takich rekordów pierwszy gwiazdkowy longplay Presley’a ustanowił na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat znacznie więcej…
Jakich? O tym między innymi chciałbym opowiedzieć Wam w tym bożonarodzeniowym artykule…

W studiu nagraniowym

Piosenki składające się na album „Elvis’ Christmas Album” zostały zarejestrowane podczas trzech różnych sesji nagraniowych. Pierwsze z nich, „I Believe”, „(There’ll Be) Peace In The Valley (For Me)” oraz „Take My Hand Precious Lord” nagrano w hollywoodzkim studiu Radio Recorders w styczniu 1957 roku na krótko po historycznym, ostatnim występie Elvisa u Eda Sullivana (tym w trakcie którego piosenkarza nakazano filmować jedynie od pasa w górę). Zdaniem autora książki „Platinum: A Life In Music”, Ernsta Jorgensena, „wykonanie przez Elvisa ‘Peace In The Valley’ w krajowej telewizji mogło być świadomą próbą poprawienia wizerunku, która zrodziła się jednak z fundamentalnej i dozgonnej miłości do muzyki kościelnej”.

12 stycznia 1957 roku a więc zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem prac nad filmem „Loving You”, dwudziestodwuletni Elvis pojawił się w studiu z zamiarem nagrania czterech pieśni gospel (jak możemy przeczytać w wielu dostępnych źródłach, oczekiwania szefów RCA i Paramount Pictures były w stosunku do tej sesji zupełnie inne – ci pierwsi domagali się materiału na nowy singiel a władze Paramount piosenki tytułowej do nowego filmu)i… spełnienia swoich marzeń – wydania płyty z tym gatunkiem muzyki.

Trwające przez cały weekend nagrania rozpoczęto od zarejestrowania kompozycji „I Believe” – zdaniem Ernsta Jorgensena – „najważniejszej ze wszystkich czterech”. Jej twórcami byli Ervin Drake, Irvin Graham, Jimmy Shirl i Al Stillman. Jednym z pierwszych wykonawców (po Jane Froman, która wykonała ją jako pierwsza podczas swojego telewizyjnego występu w 1953 roku) był wielki idol Presley’a – Roy Hamilton. “Poza nagrywaniem materiału R’n’B w stylu ‘I’m Gonna Sit Right Down And Cry (Over You)’ Hamilton często sięgał po soulowe ballady i pieśni religijne, które Elvis później chciał zarejestrować”, czytamy w książce “Platinum: A Life In Music”.

Jego nastrojowa wersja „I Believe” cieszyła się olbrzymim powodzeniem wśród słuchaczy w latach pięćdziesiątych. „Wydaje się, że nie ma zbyt wielu powodów dla których ta piosenka nie miałaby się stać kolejnym sprzedażowym hitem Hamiltona”, pisał w swojej recenzji z 12 lutego 1955 roku magazyn Billboard. „Posiada wszystkie niezbędne elementy – standardową melodię, rozbudowaną sekcję skrzypiec w tle i oczekiwane zabiegi wokalne”.

Dzisiaj, po upływie pięćdziesięciu siedmiu lat trudno stwierdzić czy pracując nad którymś z dziewięciu podejść Elvis choć przez chwilę próbował wzorować się na wykonaniu swojego idola (choć Charles K.Wolfe w broszurze dołączonej do płyty „Gospel” z kolekcji Time Life z całą pewnością stwierdza, że tak właśnie było i pisze, że „Elvis wymodelował swoją wersję na wykonaniu czarnoskórego piosenkarza, Roya Hamiltona”). Materiały z tej sesji niestety przepadły (najprawdopodobniej zostały wykasowane)… Wiadomo natomiast, że podejście finałowe (tzw. Master Take), zdecydowanie różniło się od pierwowzoru Hamiltona. Opisując je w swojej książce Ernst Jorgensen pisał: „z Gordonem Stokerem przy fortepianie Elvis dostarczył bardzo emocjonalnego i profesjonalnego wykonania, które w nim samym wzbudziło zaufanie do śpiewania ballad, a które zaczęło się u niego rozwijać w ciągu ostatnich kilku miesięcy”.

W podobny sposób z resztą Presley zaaranżował także kolejny utwór, również balladę – „Tell Me Why”, który na długie lata powędrował do archiwów z powodu zbytniego podobieństwa do tradycyjnej pieśni „Just A Closer Walk With Thee”. Jak pisze jednak Ernst Jorgensen „Pułkownik Parker był pod tak dużym wrażeniem śpiewu Elvisa, że sam zaproponował mu później nagranie” tej kompozycji. Ten jednak nigdy się na to nie zdecydował a jedyne wykonanie „Just A Closer Walk With Thee” które zachowało się na archiwalnych taśmach pochodzi z roku 1958 i zostało zarejestrowane podczas przyjęcia w domu Ediego Fadala…

Pozostałe godziny pierwszego dnia sesji upłynęły na rejestrowaniu rock’n’rollowego „Got A Lot A Livin’ To Do!” i nowej propozycji Otisa Blackwella, „All Shook Up”. Do religijnego repertuaru Elvis i towarzyszący mu zespół wrócił dopiero następnego wieczora…
CDN.
(część 2)
PS. Do historii filmu i płyty „Flaming Star” powrócimy już w pierwszych dnia Nowego 2016 Roku.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.