„Uważałem go za bardzo uprzejmą [...] i zachwycającą osobę” – Robin Luke wspomnia Elvisa!

Ekskluzywny wywiad o trudnych początkach, blaskach i cieniach muzycznego biznesu złotej ery rock’n’rolla i spotkaniu z Elvisem Presley’em. Tylko dla bloga ELVIS:

ROBIN LUKE dla ELVIS:
Rozmawiał: Mariusz Ogiegło
(Część 4, ostatnia)

RobinLukeAuthograph Na stronie internetowej Robina Luka można przeczytać zdanie: „jest tak wiele smutnych historii o rock’n'rollu„. Złota era rock’n'rolla, nam kojarząca się głównie z wielkimi niezapomnianymi przebojami i szaloną zabawą, naznaczona jest także… ludzkimi dramatami. Często… dramatami samych artystów.
Dlaczego?
W czwartej i ostatniej już części mojego wywiadu z Robinem Lukiem przeczytacie m.in o blaskach i cieniach muzycznego showbiznesu złotej ery rock’n'rolla a także drodze do naukowej kariery mojego rozmówcy.
Życzę Wam miłej lektury i… piszcie proszę w komentarzach czy wywiad Wam się podobał…

Pozwól, że raz jeszcze przytoczę fragment Twojego wywiadu. Powiedziałeś kiedyś, że „przemysł muzyczny” pełen był (podobnie jak dzisiaj) „pokus”.
W innym miejscu dodałeś, że „starałeś się zachować odrobinę normalności” w całym tym szaleństwie, które nagle wybuchło wokół Twojej osoby. Powiedz proszę jak udało Ci się obronić przed tą „ciemną stroną popularności”.
Czy Twoim zdaniem dla artystów występujący i nagrywających w latach złotej ery rock’n'rolla, takich jak Ty czy Elvis Presley, zachowanie tej „odrobiny normalności” było trudne a jej brak mógł doprowadzić do śmierci (jak w przypadku Elvisa)?
Dla wielu ludzi złota era rock’n'rolla to przede wszystkim czas wspaniałej zabawy i wielkich niezapomnianych przebojów. Na Twojej stronie internetowej natomiast przeczytać można trudne zdanie… „tak wielu dobrych przyjaciół umarło. Jest tak wiele smutnych historii o rock’n'rollu”…

Wszystkie gwiazdy stają twarzą w twarz ze swoimi demonami, które atakują Cię z każdej strony. Są wśród nich dobrze znane rzeczy takie jak leki (narkotyki), alkohol, przyjęcia, padające Ci do stóp dziewczyny/faceci, zarozumiałość, myślenie o tym, że możesz złamać panujące zasady, ekscesy itp.
Wielu artystów wywodziło się z biedy i było mniej wykształconych. Dla nich dojście do sławy było niczym wejście do rakiety pełnej paliwa (jak myśleli), którego miało im wystarczyć na całe życie. Niewielu z nich zostało otrzymało wychowanie od swoich wspaniałych rodziców i otoczenia, które wskazało im akceptowalne wartości i zachowanie. Dlatego też kąpali się oni w nadmiarze swojej własnej sławy. Niestety, nic nie trwa wiecznie i dla wielu koniec był katastrofalny.
Niewielu (takich jak Andy Williams, którego po raz pierwszy poznałem jako początkujący rock’n'rollowy ‚motyl’ z aspiracjami podczas aktu otwierającego „Show Of Stars” na Hawajach) doszło do sławy i utrzymało ją przez wiele lat. Dla innych jednak, choć mieli taką siłę by się utrzymać, upadek był smutną rzeczywistością.

To, że ja trzymałem głowę na karku zawdzięczam swoim wspaniałym rodzicom. To oni nauczyli mnie, że warto uczęszczać do college’u i szukać profesjonalnej pozycji zawodowej (żaden z moich rodziców nigdy nie studiował ale nie był też „deprymowanym dzieckiem”).
Rodzice nigdy mnie o to nie pytali bo ja po prostu chciałem chodzić do college’u. Dlatego też po ukończeniu Punahou zacząłem studiować na Uniwersytecie Pepperdine, który ukończyłem w 1964 roku. Następnie poszedłem na Uniwersytet w Missouri na którym otrzymałem tytuły MBA (Master Of Business Administration, przyp.autor) oraz PHD. Stopnie w zarządzie. Przez około czterdzieści lat byłem tam profesorem i administratorem naukowym. Od 2011 roku jestem już na emeryturze.

„WELL OH, WELL OH” – ROBIN LUKE
„WALKING IN THE MOONLIGHT” – ROBIN LUKE

Nagrałeś dziesiątki przebojów takich jak „Walking In The Moonlight”, „Foogin’ Up The Window”, „Well Oh, Well Oh” (moja ulubiona) i wiele innych. Zostałeś włączony do Rockabilly Hall Of Fame i Rock’n'roll Hall Of Fame. Czy którąś ze swoich piosenek darzysz jakimś szczególnym sentymentem?
Oczywiście, „Susie Darlin’” jest moją ulubioną… ponieważ bez niej nigdy nie miałbym tak ekscytującej kariery w showbiznesie. Z kolei kilka piosenek, które wymieniłeś: „Well Oh, Well Oh”, „You Can’t Stop Me From Dreamin’”, „Everlovin’” i inne pozwoliły mi wejść do Rock’n'Roll Hall Of Fame.

Dlaczego zdecydowałeś się wycofać z showbiznesu? Popraw mnie jeśli się mylę, swoją ostatnią piosenkę zarejestrowałeś w 1962 roku. Co wpłynęło na Twoją decyzję? Nigdy jej nie żałowałeś?
Wiedziałem, że byłem tylko jednym z nastolatków i że nie byłem Frankiem Sinatrą. Rock’n'roll umarł w 1964 roku wraz z nadejściem The Beatles. Dla mnie to był czas żeby dokonać wyboru „zostaję w showbiznesie w jakiejś administracyjnej roli czy idę naprzód ze swoją edukacją?”.
Naprawdę chciałem i kochałem się uczyć. Decyzja była więc prosta. A poza tym w uszach wciąż dzwoniła mi rada moich rodziców: „nigdy nie będziesz miał wystarczająco dużo wykształcenia”.

Przez lata pracowałeś na uczelni. Powiedz proszę czy Twoi studenci pytali czasem o Twoją muzyczną karierę? Znali Twoje piosenki?
Przez lata, na zakończenie semestru grali moje piosenki. Wszyscy się przy tym dobrze bawiliśmy! „Susie Darlin’” pozostała ze mną przez całe moje życie. Otworzyła mi kilka drzwi. Kilka też zamknęła.

„SUSIE DARLIN’” – ROBIN LUKE & THE ROOMATES (LIVE, 2012)
„BLUE SUEDE SHOES” – ROBIN LUKE & THE ROOMATES (LIVE, 2012)

To był dla mnie prawdziwy zaszczyt. Przeprowadziłem kilka wywiadów dotyczących wielkiej rock’n'rollowej gwiazdy, Elvisa Presley’a, ale nigdy nie rozmawiałem z samą gwiazdą. Dziękuję za tą szansę. I dziękuję za Twoje niezwykłe wspomnienia. Pozdrawiam Cię serdecznie w imieniu swoim oraz wszystkich czytelników bloga ELVIS: .
Przykro mi, że musiałeś tak długo czekać na moją odpowiedź. Dziękuję Ci za Twoją cierpliwość i zainteresowanie moją karierą. Pozdrawiam serdecznie.

Część 1 Część 2 Część 3

* Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!
** Za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu dziękuję Tedowi Hutchensowi

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.