FOLLOW THAT DREAM – początek krótkiej współpracy z United Artists

FOLLOW THAT DREAM
-początek krótkiej współpracy z United Artists-

Mariusz Ogiegło

Z filmem „Follow That Dream” wiąże się wiele wspaniałych wspomnień. Po raz pierwszy przeczytałem o nim dobrych kilkanaście lat temu, gdy moja kolekcja płyt i pamiątek związanych z Elvisem ograniczała się jeszcze do jednej kasety magnetofonowej a każdy artykuł wycięty z gazety lub kolorowego magazynu był na wagę złota. Pamiętam, jak podczas jednej z wizyt u mojej cioci (tej samej od której otrzymałem swoją pierwszą kasetę z przebojami Elvisa) znalazłem w szafce pod telewizorem malutki wycinek ze starej gazety (co najmniej z lat osiemdziesiątych) a na nim, na żółtym tle, krótki opis filmu „Follow That Dream”. Fragment tego magazynu mam do dzisiaj i stanowi ważną część mojej kolekcji. Dlaczego? Bo z niego po raz pierwszy dowiedziałem się, że mój idol w ogóle występował w filmach! Takie to były początki…

Sam film natomiast po raz pierwszy obejrzałem dopiero kilka lat później podczas „weekendów z Elvisem” w nieistniejącej już telewizji Wisła. Byłem pod jego dużym wrażeniem a za cel numer jeden tuż po jego emisji postawiłem sobie zdobycie pochodzącej z niego ścieżki dźwiękowej.

W tym roku minęło dokładnie pięćdziesiąt lat od dnia gdy „Follow That Dream” wszedł na ekrany amerykańskich kin. Pomyślałem więc, że to świetna okazja do tego by udać się w sentymentalną podróż i przypomnieć kulisy powstawania jednego z najlepiej ocenianych filmów z udziałem Elvisa Presleya…

W studiu nagraniowym
1 lipca 1961 roku Elvis pojawił się wśród gości zaproszonych na ślub swojej sekretarki Pat Boyd i przyjaciela oraz ochroniarza (członka tzw. Mafii z Memphis), Reda Westa. Jak wspominał sam ochroniarz, na ceremonię piosenkarz przybył nieco spóźniony. Po kilku godzinach spędzonych na przyjęciu weselnym Presley wraz z kilkoma przyjaciółmi odjechał do Nashville, gdzie już następnego dnia rozpoczynał pracę nad ścieżką dźwiękową do swojego kolejnego filmu.

Sesję nagraniową zorganizowano w należącym do wytwórni RCA Studio B położonym na 222 Fifth Avenue w Południowym Nashville. Nie był to jak się wkrótce okazało szczęśliwy wybór bo jak czytamy w broszurze dołączonej do reedycji albumu „Follow That Dream” z kolekcjonerskiej serii FTD Label „pomysł, żeby ścieżkę dźwiękową nagrać w Nashville miał swoje koszmarne następstwa. Kwestie płac, numery master utworów i inne biurowe prace były całkowicie zaniedbane a listy wściekłego Cheta Atkinsa wysyłane do zaangażowanych osób krążyły non stop. Zawalono nie tylko pracę biurową ale nikt nie sprawiał nawet wrażenia, że w ogóle wie gdzie znajdują się taśmy”.

Nagrania zaplanowano na godzinę 19.00, a do udziału w nich zaproszono grupę muzyków współpracujących z Elvisem już od kilku lat (zespół niemal w tym samym składzie pojawił się na w studiu zaledwie tydzień wcześniej, na tzw. sesji „I’m Yours”). Na gitarach zagrali Scotty Moore, Hank Garland i Neal Matthews (z grupy The Jordanaires), na basie Bob Moore, na bębnach D.J.Fontana i Murrey ‘Buddy’ Harman, na pianinie Floyd Cramer a na saksofonie Homer ‘Boots’ Randolph. Dodatkowe wokale zapewniła Millie Kirkham oraz kwartet The Jordanaires. Za konsoletą natomiast usiedli inżynier dźwięku Bill Porter i producent z United Artists, Hans Salter.

Pierwszą z sześciu nagranych tego wieczora piosenek była ballada „Angel” napisana przez Sida Teppera i Roya C.Bennetta.

W jednym z wywiadów kompozytor Roy C.Bennett zapytany o to czy podobały mu się interpretacje ich utworów nagrane przez Elvisa i czy były one wierne ich wizji artystycznej odparł: „możesz uznać to za interesujące ale do nagrywania swoich płyt demo nie zapraszaliśmy piosenkarzy, którzy byliby naśladowcami Elvisa. Czuliśmy, że Elvis ma zdolność oceny piosenki bez słuchania ‘sztucznego’ Elvisa. I chyba mieliśmy rację – nagrał czterdzieści dwie z nich! Na ogół Elvis śpiewał w sposób, który przewidywaliśmy, bardzo bliski naszym płytom demo. Ale były wyjątki[…]Lubiłem jedną zmianę, którą zrobił: w piosence ‘Angel’ (z filmu ‘Follow That Dream’) zmienił jedną naszą nutę w sylabie ‘An-‘ na dwie nuty i łącząc je zrobił z tego ‘A-An’”.

Utwór nagrano po siedmiu podejściach i od razu rozpoczęto rejestrowanie kolejnej piosenki, która wkrótce miała zostać utworem tytułowym dziewiątego filmu z udziałem Elvisa. „Follow That Dream” było dziełem kompozytorskiego duetu, Fred Wise i Benjamin Weisman, którzy zasłynęli już kilkunastoma filmowymi przebojami napisanymi dla Presleya. W broszurze dołączonej do płyty „Elvis Movie Magic” z serii zrealizowanej przez Time Life, Charles K. Wolfe przytacza wspomnienia Bena Weismana na temat kulisów powstawania utworów filmowych. „Pisarze z Hill&Range dostawali scenariusze z Hollywood a my mieliśmy powiedzieć, w którym miejscu zostaną dodane piosenki. To mogło być od sześciu do dziesięciu różnych piosenek od różnych zespołów kompozytorskich, ważne żeby zapełnić wszystkie wolne miejsca w scenariuszu. To była ‘wolna amerykanka’”, wspominał współautor pięćdziesięciu siedmiu piosenek nagranych przez Elvisa. Sam Presley podobno też nigdy nie prosił o żadne zmiany ani możliwości ponownego przepisywania utworów. „Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek musiał zmieniać piosenkę na jego prośbę” stwierdził kategorycznie Ben Weisman w jednym z wywiadów.

Do zarejestrowania wersji master utworu „Follow That Dream” zespół potrzebował tylko sześciu podejść (w większości kompletnych).

Następne minuty sesji upłynęły na nagrywaniu popowej kompozycji Sida Wayne i Jay’a Livingstona (a właściwie Jacoba Harolda Levisona), „What A Wonderful Life”. Przy jej rejestrowaniu pojawiły się drobne problemy. Zespół ‘pogubił się’ nieco zaraz po zagraniu kompletnego pierwszego podejścia co w rezultacie przyniosło kilka krótszych i dłuższych falstartów ale zaraz potem wrócił na „dobre tory” i kolejne próby, szósta i siódma, brzmiały już doskonale. Spośród nagranego materiału za najlepsze uznano podejście siódme- ostatnie i to ono zostało wkrótce wydane na albumie ze ścieżką dźwiękową.

„I’m Not The Marrying Kind”, kolejny nagrany tego wieczora utwór, Piers Beagley z serwisu Elvis Information Network określił mianem „prawdziwej piosenki filmowej”. Jego autorami byli nowojorski tekściarz, Mack David (znany z m.in. ze swojej filmowej i telewizyjnej działalności. Autor przeboju „I Don’t Care If The Sun Don’t Shine” nagranego przez Patti Page a następnie przez Presleya) oraz związany z Brill Building w Nowym Jorku, kompozytor, Sherman Edwards.

Ich kompozycja, choć miała wydawać by się mogło banalny do zaśpiewania tekst okazała się być prawdziwą udręką podczas nagrywania. Aranżacja utworu przypominała stare nagrania z okresu SUN – podczas jej rejestrowania użyto zaledwie trzech instrumentów, gitary, basu i perkusji ale i to nie pomogło. Elvis co chwilę wypadał z rytmu i nie potrafił wejść w odpowiednie dźwięki. „Przepraszam, zgubiłem to”, padało najczęściej z ust piosenkarza podczas pracy nad piosenką. Ostatecznie utwór „I’m Not The Marrying Kind” zarejestrowano dopiero za ósmym podejściem – po całej serii falstartów i zaledwie jednej kompletnej próbie (nie licząc wersji master).

Początkowo zakładano, że w nowym filmie Presleya pojawi się aż sześć piosenek w jego wykonaniu. Jedną z nich miała być nagrana po czterech podejściach „A Whistling Tune” Shermana Edwardsa i Hala Davida (autora m.in. słynnego hitu „What’s New Pussycat” wylansowanego przez Toma Jonesa). Po nagraniu właściwej części utworu, wokalista grupy The Jordanaires, Ray Walker dograł do niej gwizdany wstęp. Podczas ostatecznego przesłuchiwania materiału piosenka powędrowała jednak do archiwum. Jak sugeruje w swojej recenzji Piers Beagley, prawdopodobnie ze względu na zbyt odmienny charakter utworu w porównaniu z pozostałymi nagranymi tej nocy piosenkami (w szczególności chodziło o niedopasowanie treści piosenki do aranżacji).

Zanim przystąpiono do zarejestrowania ostatniej tego wieczora piosenki, producenci musieli podobno obiecać Elvisowi, że nigdy nie wydadzą jej na płycie ze ścieżką dźwiękową. Trudno dzisiaj wyrokować dlaczego (i w jakim stopniu) Elvis nie lubił napisanej przez Billa Gianta, Berniego Bauma i Florenc’a Kaye „Sound Advice” ale przesłuchując uważnie materiały z tej sesji nagraniowej już po pierwszym podejściu możemy usłyszeć jak stwierdza… „to było idealne”. I rzeczywiście… Wielu ekspertów wypowiadających się na temat muzyki Presleya uważa, że ta właśnie próba była znacznie lepsza niż okrzyknięte wersją master zdecydowanie szybsze podejście szóste.

Pomimo iż jak się wkrótce okazało w filmie pojawiła się jeszcze jedna piosenka to jednak kompozycja spółki Giant/Baum/Kaye była ostatnią zarejestrowaną podczas tej krótkiej, zaledwie trzygodzinnej sesji nagraniowej.

Około godziny 22.00 muzycy opuścili budynek studia. Elvis, zanim wrócił do swojej posiadłości w Memphis, spędził noc w miejscowym Anchor Hotel położonym przy 1921 West End Avenue.

Cztery dni po zakończeniu nagrań w Nashville ekipa filmowców wyruszyła na plan zdjęciowy kolejnego filmu z udziałem króla rock’n’rolla.

Na planie filmowym

4 lipca 1961 roku, Elvis wraz z kilkoma swoimi przyjaciółmi i członkami ochrony udał się autobusem na Florydę gdzie za kilkanaście dni ruszały zdjęcia do następnej komedii z jego udziałem. Piosenkarz zatrzymał się w położonym w pobliżu laguny Crystal Bay, hotelu Port Paradise w miejscowości Crystal River. Na miejsce zabrał ze sobą swoją łódź oraz dwa prywatne samochody. Jego pobyt od razu stał się wielkim wydarzeniem. Na każdym kroku artyście towarzyszyli jego fani oraz mieszkańcy (w każdym wieku) proszący o autograf, zdjęcie czy zwykły uścisk dłoni. Elvis nie odmawiał. W dziesiątkach książek, a nawet w amatorskich kronikach filmowych zachowało się wiele pamiątek z tamtej wizyty.

Niecałe dwa tygodnie później, 6 lipca, gdy na Florydzie zjawiła się już pozostała część ekipy filmowej wraz z aktorami, rozpoczęto oficjalne zdjęcia do nowego filmu, którego scenariusz został oparty na wydanej w 1959 roku książce „Pioneer Go Home”. Jej autorem był Richard Powell, dziennikarz i pisarz urodzony w 1908 roku w Philadelphii. Swoją karierę Powell rozpoczynał jako publicysta w gazecie Philadelphia Evening Public Ledger. Później związał swoją zawodową drogę z agencją reklamową N.W.Ayer & Son (po zakończeniu II wojny światowej objął w niej stanowisko wiceprezesa do spraw informacji). Pierwsze powieści stworzył natomiast już w latach czterdziestych. Zadebiutował nowelą „Don’t Catch Me” z 1943 roku ale sławę przyniosła mu jednak dopiero jego dziesiąta książka zatytułowana „Philadelphian” z 1956 roku. Na liście bestsellerów spędziła ona aż pół roku i w bardzo krótkim czasie doczekała się swojej filmowej adaptacji (zekranizowano ją już w 1959 roku jako „The Young Philadelphian” a główną rolę zagrał popularny w tamtym czasie Paul Newman).

Dwa lata później, w 1959 roku, na księgarskie półki trafiła kolejna powieść Powella, satyra „Pioneer Go Home”, opowiadająca o losach rodziny Kwimperów z Cranberry County w New Jersey, której w drodze na wymarzone wakacje kończy się paliwo. Na dodatek mylą drogę i skręcają na nową nieukończoną jeszcze autostradę przy której nie znajduje się żadna stacja benzynowa, żaden dom ani miejsce w którym mogliby uzupełnić zapasy benzyny. Oczekując na pomoc rodzina osiedla się chwilowo na pobliskiej plaży. Budują na niej prowizoryczną chatę i zaczynają wieść sielankowe życie z dala od wszelkiej biurokracji i opieki społecznej, której wielkim przeciwnikiem jest najstarszy z Kwimperów, ojciec rodziny. Wiadomość o osadnikach szybko jednak się rozchodzi i z czasem zaczynają interesować się nimi państwowi urzędnicy. Po kolejnym zwycięskim starciu z urzędniczą machiną Papa Kwimper decyduje się zamieszkać na plaży na stałe twierdząc, że ziemia należy im się przez zasiedzenie… I wtedy pojawiają się kolejne kłopoty… Kwimperowie muszą m.in. stawić czoła lokalnej mafii i rozprawić się z nielegalnym kasynem.

Recenzując pierwsze wydanie „Pioneer Go Home” w 1959 roku wydawca napisał, „możliwe, że niektórzy czytelnicy mogą zobaczyć w tej komedii utkany temat Małego Człowieka przeciw Wielkiemu Rządowi. Mogą także znaleźć materiał do badań nad klasycznym duchem torującym drogę i jego szansami na przeżycie w dzisiejszej Ameryce”.

Gdy dwa lata później, w 1961 roku, na słonecznej Florydzie padał pierwszy klaps ekranizacji tej powieści według scenariusza Charlesa Lederer’a (autora scenariusza oryginalnego „Ocean’s Eleven” z udziałem legendarnego Marlona Brando) niewiele osób zdawało sobie sprawę z faktu iż historia opisana przez Richarda Powella nie była tylko czystą fikcją literacką. Zdarzenia przedstawione w książce rozegrały się naprawdę. W jednym ze źródeł poświęconych twórczości Powella znalazłem informację o tym, że do napisania „Pioneer Go Home” przyczyniła się historia, którą autor usłyszał tuż po zakończeniu II Wojny Światowej, gdy został przeniesiony do Fort Myers na Florydzie. Jego rozmówca opowiadał mu wówczas o budowie mostu prowadzącego do Pine Island. W trakcie budowy miał nieumyślnie powstać obszar, którego nie oznaczono na żadnych mapach. Sytuację tą wykorzystali tzw. „dzicy lokatorzy”, którzy niebawem zaczęli się tam osiedlać i zakładać swoje firmy. I podobnie jak w książce (a później w filmie) urzędnicy przyznali im prawo do tych ziem.

Obraz „Follow That Dream” wyprodukował David Weisbart a wyreżyserował Gordon Douglas. Elvisowi powierzono rolę sympatycznego, łatwowiernego Tobyego Kwimpera. Głowę rodziny wykreował doskonały Arthur O’Connell, który w tym filmie po raz pierwszy partnerował Presleyowi. Po raz kolejny na planie spotkali się dwa lata później podczas zdjęć do komedii „Kissin’ Cousins”. Główne role kobiece zagrały natomiast Joanna Moore (wcieliła się w postać nadzorczyni z opieki społecznej) – aktorka znana głównie z ról serialowych i amerykańskich programów telewizyjnych oraz młodziutka, dwudziesto- dwu letnia Anne Helm. „Nie byłam jego prawdziwą fanką”, przyznała aktorka w jednym z wywiadów. „Spotkałam go na planie. Przyszedł do mojego pokoju w dniu, w którym przyjechałam i przyniósł mi kwiaty. Może zebrał kwiaty w drodze do mojego pokoju, któż to może wiedzieć. W każdym razie pojechaliśmy na przejażdżkę. Włączyliśmy radio i on był w radiu…To była bardzo dziwna randka. To znaczy czułam się jak dziewczynka z małego miasta w spódniczce i trampkach idąca na randkę na koktajl mleczny. Ale bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Był naprawdę zabawny i naprawdę nie robiliśmy niczego nieprzyzwoitego poza grą w karty wieczorami”.

Przyjaźń Ann i Elvisa szybko przerodziła się w romans, który oboje próbowali utrzymać jeszcze kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć do „Follow That Dream”. W innych wspomnieniach, aktorka mówiła, że „kontynuowałam spotykanie się z nim gdy wróciłam (do Hollywood), ale to było bardzo trudne. Miał dużo zajęć i wiele kobiet, które kręciły się wokół niego. To nie było jak w Crystal River gdzie miałam go dla siebie każdej nocy”.

Aktorka zauważyła także, że Elvis bardzo lubił przebywać i mieszkać w towarzystwie swoich przyjaciół, którzy niemalże odgadywali jego zachcianki.

Zdjęcia plenerowe kręcono w położonych zaledwie kilka mil od siebie Inverness, Bird Creek, Ocala, Crystal River (tutaj stacjonowała większość ekipy filmowej) i Yankeetown, gdzie powstała większość obrazu. Pojawienie się Presleya w którymkolwiek z tych miejsc było prawdziwą sensacją. Na ulicach wieszano transparenty a na ulicach miast organizowano pochody powitalne.

Ann Helm mówiła w jednym z wywiadów, że „mieli ogrodzenie z metalowej siatki i trzymali ich (fanów, przyp.autor) z dala od Elvisa ponieważ oni szaleli… Byłam naprawdę poruszona ponieważ nigdy wcześniej nie widziałam takiego szaleństwa z czyjegoś powodu. Był taki uroczy. Odesłał mnie do motelu i został tam i rozdawał tym ludziom autografy przez trzy lub cztery godziny. Naprawdę szanował swoich fanów. Był z nimi szczęśliwy. Byłam pod wrażeniem. Jeszcze jedna rzecz za którą można pokochać Elvisa”.

W artykule „Kiedy Elvis przybył do Yankeetown” („When Elvis Come To Yankeetown”) z 14 sierpnia 1987 roku, opublikowanym na łamach Orlando Sentinel Staff, Jeff Kunerth cytował wypowiedzi osób, które widziały przybycie piosenkarza do miasta: „’myślę, że to naprawdę przyniosło nam rozgłos’, powiedziała Patsy Hinson, czterdziestoletnia programistka komputerowa, która gdy Elvis przybył do miasta miała piętnaście lat. ’Wcześniej niewiele słyszałeś o Yankeetown’”.

W mieście, w pobliżu mostu Bird Creek nieopodal Pumpkin Island zbudowano specjalnie na potrzeby filmu sztuczną plażę! Do jej stworzenia producenci musieli zużyć aż dziesięciu ton piasku. Przedtem trzeba było wyciąć porastające okolicę gęste zarośla. W jednym z tekstów poświęconych komedii „Follow That Dream” znalazłem informację, że posadzone na plaży palmy szybko zwiędły i obsługa planu musiała przemalować ich liście na żywo wyglądający zielony kolor! Całkowity koszt wybudowania plaży i doku z łodzią pochłonął aż dwadzieścia tysięcy dolarów.

„Zmienili ziemię. Podróżowali tam i z powrotem w swoich dużych limuzynach. To było ekscytujące”, wspominała Pat Langley, anglistka z tamtejszej Dunnellon High School.

Na planie filmu, a w szczególności podczas budowy plaży pracę znalazło wielu mieszkańców Yankeetown, m.in. dwóch uczniów z tamtejszej szkoły średniej – Johnny i Tommy Jones.
„Każdego dnia przywozili nas białą limuzyną, mieliśmy przerzucać piach”, wspominał Johnny Jones, obecnie matematyk (gdy pracował na planie „Follow That Dream” ze swoim bratem bliźniakiem miał zaledwie siedemnaście lat). „Po pracy odwozili nas limuzyną do domu. Była tak duża, że nie mogłeś dostać nogami z tylniego do przedniego siedzenia”, kontynuuje opowieść Johns.”Zbudowaliśmy scenografię do plaży ale nie byli z niej zadowoleni więc musieliśmy zbudować jeszcze jedną”.

W nagrodę za pomoc przy budowie nastolatkom pozwolono pozostać na planie podczas zdjęć z Elvisem, a nawet zatrudniono ich do niewielkich prac przy zdjęciach. Dzisiaj bracia żałują, że nie wykorzystali tamtego czasu do zbierania pamiątek, autografów i zdjęć ale jak przyznał z uśmiechem Johnny Jones wówczas liczyła się tylko sezonowa praca i nie zdawali sobie sprawy, że te przedmioty mogą mieć jakąkolwiek wartość za kilkanaście lat. Bracia Jones, a w szczególności Johnny skorzystali jednak na pracy na planie zostając bohaterami wśród miejscowych dziewcząt, które obecny matematyk obdarował kawałkami desek rozbitymi przez Elvisa podczas treningu karate.

Bracia Jones nie byli jednak jedynymi, którzy mogli poznać kulisy powstawania „Follow That Dream”. Suzanne Bland była w 1961 roku uczennicą Dixie Hollins High School w klasie fotografii. Elvisa poznała dzięki swojej mamie, która zaprowadziła ją plan. „Elvis z ekipą stacjonowali w Port Paradise Hotel w Crystal River na Florydzie. Port Paradise dostarczał obiady każdego dnia dla całej załogi i ustawiał je w pobliskim parku. Gdy załoga pakowała się i zamierzała wrócić do Port Paradise w Crystal River, moja mama i ja ustawiłyśmy nasz samochód w szeregu z ich samochodami i otrzymałyśmy prawo wjazdu na hotelowy parking z ekipą filmową”, wspominała Suzanne w jednym z wywiadów.

„Każdy sądził, że jesteśmy częścią ekipy. Wyszłyśmy i przeszłyśmy przez zewnętrzny korytarz hotelu. Kiedy minęłyśmy jego pierwszą część zobaczyłyśmy Elvisa wypoczywającego nad wodą. Byłam tchórzem ale moja mama była odważna i poszła wprost do miejsca gdzie siedział z aktorką Ann Helm. Uznałam za głupie stanie tam w miejscu więc poszłam za nią. Moja mama powiedziała wtedy do Elvisa coś w stylu ‘miałbyś coś przeciwko gdyby dwie dziewczyny z Florydy zrobiły sobie z Tobą zdjęcie?’”, opowiadała dalej Suzan. „Był naprawdę miły. Wstał i oparł się o stolik od parasola. Uderzał palcami o parasol gdy moja mama próbowała zrobić zdjęcie. Mówiła mu „stój prosto!”, a on uśmiechnął się i odpowiedział, że „gdybym stał nieruchomo nie byłbym tu gdzie jestem dzisiaj”. W trakcie spotkania Presley zwrócił także uwagę na pierścionek zaręczynowy Suzanne i w żartobliwy sposób stwierdził, że jest ona jeszcze zbyt młoda na małżeństwo.

Następnego dnia dziewczyna już od samego rana czekała na swojego idola w pobliżu hotelu, a później przyglądała się jego pracy na planie filmowym.

Pracę podczas zdjęć utrudniał bardzo gorący klimat panujący na Florydzie. Australijski fanklub Elvisa pisze na swojej stronie, że podczas jednego tygodnia temperatura osiągała blisko sto stopni w skali Fahrenheita (czyli ok. czterdziestu stopni Celsjusza). Aktorzy pocili się więcej niż zwykle co wymagało częstszej zmiany garderoby. Sam Presley podobno jednego tylko dnia zmieniał swoją koszulę aż dwadzieścia dwa razy.

Nie tylko upały dawały się we znaki ekipie filmowców. W jednym z tekstów poświęconych „Follow That Dream” znalazłem informację mówiącą o tym, że w roku 1961 na terenie całej Florydy obowiązywał zakaz hazardu. Scenariusz filmu natomiast zakładał, że na plaży powstanie nielegalne kasyno. Zdobycie odpowiedniego sprzętu i automatów do gry kosztowało sporo zachodu i wymagało interwencji lokalnych władz. Członkowie obsługi planu wspominają, że pewnego dnia podczas zdjęć na plaży pojawił się lokalny polityk w towarzystwie kilku nieznanych z nazwiska hazardzistów i dostarczył potrzebnych niezbędnego wyposażenia – nie pytając przy tym o jakiekolwiek pozwolenia.

W trakcie powstawania filmu, którego robocze tytuły brzmiały „Pioneer, Go Home!” (od tytułu książki Richarda Powella), „Here Come The Kwimpers” oraz „What A Wonderful Life” (zaczerpnięte z piosenki nagranej przez Presleya w Nashville) zdarzały się także przyjemne momenty. 30 lipca 1961 roku, menedżer Elvisa, Pułkownik Tom Parker zorganizował specjalną uroczystość mającą na celu uhonorowanie osiągnięć Presley’a w show biznesie. Ceremonia odbyła się w ośrodku turystycznym Weeki Wache Springs na Florydzie. Informacje o tym wydarzeniu pojawiły się w lokalnej prasie. Na zdjęciach można było zobaczyć szczęśliwego piosenkarza w towarzystwie pięknych pływaczek, które dały dla niego pokaz pływania synchronicznego.

Na temat samego Pułkownika ciepło wypowiadali się członkowie ekipy pracującej nad filmem. Aktorka Ann Helm mówiła, że „zawsze miałam dużo zabawy z Pułkownikiem. Lubił opowiadać żarty i to był ten rodzaj relacji między Elvisem i Pułkownikiem jaki obserwowałam”.

Plan zdjęciowy był otwarty dla wielbicieli Presley’a. Pomiędzy kolejnymi ujęciami mogli obserwować go grającego w piłkę czy też wygłupiającego się ze swoimi kolegami. W jednym z artykułów zawierającym wspomnienia na temat powstawania komedii „Follow That Dream” przeczytałem, że fani gromadzili się tak licznie, że lokalne drogi prowadzące na most Bird Creek były niemal całkowicie zablokowane.

Szesnastoletnia Gail Burckhalter wraz ze swoją osiemnaście lat starszą szwagierką poznała Elvisa dopiero w drodze do miasta Ocala (wcześniej odwiedziły Crystal River ale gdy tam nikogo nie zastały ruszyły dalej) w którym kręcono słynną scenę w Commercial Bank (Toby Kwimper jedzie do banku po kredyt i niefortunnie zostaje potraktowany jak przestępca, który chce dokonać napadu na placówkę).

Do samego spotkania doszło w dosyć niecodziennych okolicznościach. Pędząc z hotelu Port Paradise dziewczyny pomyliły drogę i wpadły wprost na stary samochód kombi, z którego ku ich zdziwieniu wysiadł Pułkownik Parker i siedzący tuż obok niego… Elvis Presley. „Byłyśmy takie zaskoczone a on był taki charyzmatyczny […] Rozmawiał z nami dobre piętnaście minut, ale nie pamiętam co mówiłyśmy”, wspomina dorosła już dzisiaj Gail Burckhalter. Na koniec spotkania piosenkarz zgodził się na zrobienie kilku pamiątkowych zdjęć i odjechał na plan. „To był dzień, którego żadna z nas nigdy nie zapomni”, skwitowała Burckhalter.

Finałową scenę nakręcono w budynku sądu w Inverness. W biurze sędziego pracowała wówczas Frances Castel. W jej pamięci na długie lata utkwił obraz Elvisa grającego w piłkę z dziećmi z miasta. „Byłam jego wielką fanką” wyznała Frances w jednym z wywiadów. „Był taki życzliwy dla wszystkich. Naprawdę, jeśli dzieci chciały zagrać z nim w piłkę to on to robił. Był bardzo hojny jeżeli chodzi o czas jaki poświęcał innym”, wspominała.

Historia powstawania „Follow That Dream” pełna jest wspomnień miejscowych fanów i przypadkowych osób, które widziały Elvisa wychodzącego z hotelu lub pracującego na planie. Nie sposób ich przytoczyć wszystkich bo musiałaby powstać wielostronicowa książka. Jest jednak jedna opowieść, którą warto przypomnieć. Dotyczy spotkania Elvisa z przyszłą gwiazdą rocka Tomem Petty.

Doszło do niego w miejscowości Gainesville podczas kręcenia sceny wizyty Elvisa w banku. Jedenastoletni wówczas Tom pojechał na plan wraz ze swoją kuzynką, Sadie Darnell. W dotarciu na plan pomogli im wujek i ciocia przyszłego muzyka, państwo Earl i Evelyn Jernigan.
Gazeta Gainesville Sun, opierając się o wspomnienia Sadie Darnell i Toma, tak relacjonowała przebieg ich wizyty na planie zdjęciowym „Follow That Dream”: „Po przejechaniu trzydziestu mil, ciocia Ellen i Tommy wraz ze swoim bratem Brucem i kuzynkami Sadie i Normą Darnell zatrzymali się w pobliżu scenografii w śródmieściu Ocala, na której Elvis miał nakręcić swoją scenę polegającą na podjechaniu samochodem i wejściu do banku. Był olbrzymi tłum, największy tłum jaki kiedykolwiek widziałem na ulicach Ocala, powiedział Tom. A następnie, przysięgam Bogu, przejechał cały rząd białych Cadillaców. Wszystkie białe. Nigdy nie widziałem niczego takiego co utkwiłoby mi w pamięci aż tak. Stanąłem na pudełku by móc zobaczyć każdą osobę ponieważ w chwili gdy samochody się zatrzymały rozległ się wielki ryk. Faceci ubrani w garnitury z zaczesanymi grzywkami swobodnie zaczęli iść w kierunku ogłuszającego krzyku, który brzmiał ELVIS […] Kiedy pojawił się Elvis Tom rozpoznał go. Natychmiast.

Stanął rozpromieniony niczym anioł, mówił Tom. Wydawało się jakby bił od niego blask i stąpał nad powierzchnią ziemi. Nigdy czegoś takiego nie widziałem w swoim życiu. W odległości pięćdziesięciu jardów zostaliśmy ogłuszeni tym jak ten facet wyglądał.

Następnie przeszedł w naszym kierunku. Włosy Elvisa były tak niemożliwie czarne, że aż wpadały w granat gdy przyświeciły w nie promienie słoneczne (tutaj słusznie zauważa portal Elvis Australia, że na potrzeby filmu „Follow That Dream” Presley zachował swój naturalny kolor włosów – ciemny blond). Podszedł wprost do wujka Earla, cioci Ellen i małego Tomma Petty. Oniemieliśmy, przypomina sobie Tom. Wujek Earl przedstawił Elvisa swoim siostrzenicom i siostrzeńcom. Król rock’n’rolla uśmiechnął się do każdego zaskoczonego dziecka i skinął głową. Nie wiem co powiedział ponieważ stałem zbyt oniemiały, powiedział Tom. Potem wszedł do swojej przyczepy”.

Kuzynka rockmana wyznała także w cytowanym wywiadzie że, że wizyta na planie zrobiła na Tommym olbrzymie wrażenie. Widząc dziewczęta targające taśmy oddzielające je od przyczepy i próbujące się dostać do swojego idola za wszelką cenę zdecydował, że on też chce być słynnym piosenkarzem.
Tom Petty zaczął także kolekcjonować wszystko co było związane z osobą Presley’a.

Zdjęcia plenerowe do filmu „Follow That Dream” trwały równy miesiąc. Ostatni klaps padł w dniu 11 sierpnia 1961 roku. Następnie cała ekipa wróciła do Los Angeles, gdzie w hollywoodzkich studiach kontynuowano dalsze prace.

Pierwsze ujęcia w studiu nakręcono już następnego dnia po powrocie z Florydy, 12 sierpnia. W tym czasie też doszło do kolejnego spotkania Elvisa z jego długoletnim przyjacielem, aktorem, Nickiem Adamsem. Podczas tej wizyty powstało też słynne zdjęcie, na którym obaj gwiazdorzy pozują w kostiumach podobnych do tych z filmu (pomimo, że Nick Adams nigdy nie wystąpił z Presleyem w filmie). Zawsze zastanawiało mnie czy zdjęcie to było kolejnym żartem piosenkarza bądź jego menedżera (który lubił przebierać gości przybywających na plan w różne materiały promocyjne). Kiedy więc kilka tygodni temu, rozmawiałem z córką Nicka Adamsa, Allyson, zapytałem ją o historię tej fotografii. Odpowiedziała jednak krótko, że: „mój ojciec zawsze się tak ubierał”.

Ostatecznie kręcenie komedii „Follow That Dream” zakończono 28 sierpnia 1961 roku, w dniu, w którym singiel z przebojami „Little Sister” i „(Marie’s The Name) His Latest Flame” wszedł na listę przebojów tygodnika Billboard.

Follow That Dream
Po skończonych zdjęciach Elvis wypoczywał w rodzinnym Memphis i Las Vegas. Jak podają różne źródła większość września spędził w Mieście Neonów oglądając występy takich gwiazd jak Fats Domino, Della Reese, Jackie Wilson czy grupy The Four Aces.

Do Graceland wrócił w drugiej połowie miesiąca. 19 września pokwitował odbiór nowego pianina i organów firmy Schimell, które do posiadłości dostarczył sklep Jack Marshall Pianos and Organs. Dzień później, 20 września, brytyjski magazyn Melody Marker uznał Presley’a za „najlepszego męskiego wokalistę”.

Wiosną 1962 roku w amerykańskiej prasie zaczęły pojawiać się pierwsze recenzje dziewiątego filmu z udziałem Elvisa. Jako pierwszy na temat „Follow That Dream” wypowiedział się magazyn Variety. Jeden z recenzentów w tekście z 23 marca 1962 roku napisał, że „scenarzysta Charles Lederer stworzył kilka bardzo zabawnych scen nawiązując do książki Richarda Powella ‘Pioner Go Home’, pasujących do specyfiki ekranu. Także dyrektor Gordon Douglas zrobił dobry interes nadając wybranym, typowo literackim scenom ze scenariusza dynamizmu”.

Zaledwie kilka tygodni po tej przychylnej recenzji, na Florydzie odbył się prapremierowy pokaz omawianej komedii. Film wyświetlono 11 kwietnia, w lokalnym kinie w mieście Ocala, w którym powstała część zdjęć do niego.

Tydzień później do sprzedaży trafił album typu extended play z czterema piosenkami nagranymi w lipcu poprzedniego roku. W skład wydanej 17 kwietnia płyty „Follow That Dream”, oprócz tytułowego weszły utwory: „Angel”, „What A Wonderful Life” oraz „I’m Not The Marrying Kind”. Na wyraźną prośbę samego Elvisa z tracklisty albumu usunięto kompozycję „Sound Advice” a nagranie „A Whistling Tune” nie zostało wykorzystane ani w filmie ani na płycie ze ścieżką dźwiękową.

Płyta rozeszła się w nakładzie pięciuset tysięcy egzemplarzy. 12 maja krążek wszedł na prestiżową listę Hot 100 tygodnika Billboard rozpoczynając swoją ‘wędrówkę do szczytu’ od miejsca pięćdziesiątego ósmego. Ostatecznie album uplasował się na miejscu piętnastym. Utwór tytułowy natomiast znalazł się w zestawieniu Top 40 najczęściej granych piosenek radiowych. Jak czytamy w broszurce dołączonej do CD „Double Features: Flaming Star/Wild In The Country/Follow That Dream”, niezwykle rzadko zdarzało się by album typu extended play mógł znajdować się na liście przebojów przeznaczonej dla tradycyjnych singli.

Nieco mniejszą popularnością płyta „Follow That Dream” cieszyła się w Europie. Na brytyjskiej liście przebojów album uplasował się zaledwie na trzydziestym czwartym miejscu.

Światowa premiera dziewiątego filmu z udziałem Elvisa Presley’a odbyła się pod koniec maja. „Follow That Dream” wszedł na ekrany kin 23 maja 1961 roku i z miejsca zyskał przychylne recenzje zarówno krytyków filmowych jak i fanów. Magazyn Variety zwrócił uwagę na wspaniałe kreacje aktorskie Arthura O’Conella („dostaje punkt za rolę wielkiego ojca klanu”), Ann Helm („jest ozdobna i zdolna jako partnerka Elvisa”), Joanny Moore („której gruziński akcent nadaje nutkę autentyczności”) oraz Howarda McNeara (wcielił się w rolę wice dyrektora banku) i Simona Oaklanda (zagrał Nicka, jednego z bandziorów).

Wszyscy zgodnie podkreślali także komediowe umiejętności samego Presley’a. Leszek C.Strzeszewski w książce „ELVIS” pisał tak: „film był zabawną komedią, a Elvis ujawnił wielki talent do tego typu ról […]Elvis święcił triumf jako aktor”. Todd Slaughter, prezes brytyjskiego fan klubu piosenkarza, pisał z kolei w swojej książce „The Elvis Archives”, że „w swojej roli niezbyt błyskotliwego Tobyego Kwimpera, Elvis mógł pokazać zarówno swoje komediowe jak i dramatyczne umiejętności”.

„Follow That Dream” spędził w zestawieniu Variety’s National Box Office dwa tygodnie i uplasował się na wysokim piątym miejscu. Dla wielu wielbicieli artysty dodatkowym atutem filmu była osiemnastosekundowa tradycyjna folkowa piosenka „On Top Of Old Smokey” wykonywana wcześniej m.in. przez Hanka Snowa, a którą Elvis zaśpiewał tylko na planie filmowym. Utwór nie wszedł w skład albumu ze ścieżką dźwiękową a na jego oficjalne wydanie trzeba było poczekać aż do roku 2004 kiedy to zamieszczono go na reedycji płyty „Follow That Dream” z kolekcjonerskiej serii FTD Label.

Film odcisnął swój ślad w historii nie tylko muzyki czy kinematografii ale także na stałe zmienił życie wielu amerykańskich miast. Miejsca, w których kręcono zdjęcia plenerowe do dzisiaj ściągają turystów nie tylko z Ameryki ale także z całego świata. Każde miejsce związane z pobytem sławnego piosenkarza zostało opatrzone stosowną tablicą pamiątkową a niektóre rejony lub ulice noszą wręcz nazwy związane z komedią – jak np. Follow That Dream Parkway.

Wyjaśniając skąd wziął się pomysł na nazwanie kolekcjonerskiej serii „Follow That Dream Label”, w broszurze załączonej do reedycji płyty Follow That Dream napisano: „czy to na winylu czy na dużym ekranie, „Follow That Dream” reprezentuje kwintesencję eskapizmu i optymizmu jaki dostarczały filmy z udziałem Elvisa w latach sześćdziesiątych. Lirycznie i wizualnie oferował teoretyczną obietnicę lepszego życia, którego serce każdego pragnęło. Wszystko co miałeś do roboty to podążać za swoim marzeniem”.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.