MARK A GROFF

„Legenda stała się rzeczywistością” – wywiad z Markiem A Groffem, autorem filmu z lotniska w Fresno,CA
O koncercie w Selland Arena w Fresno i filmie z Fresno Airport z Markiem A Groffem rozmawia Mariusz Ogiegło

fresnoMariusz Ogiegło: Jak zaczęła się Twoja ‘przygoda’ z Elvisem. Kiedy usłyszałeś o nim po raz pierwszy? Pamiętasz może swoją pierwszą piosenkę?
Mark A Groff: Dorastałem w rodzinie wraz z Elvisem. Kiedy dawał swój satelitarny koncert Aloha From Hawaii byliśmy po prostu przyklejeni do telewizora. Miałem wtedy 9 lat.
Mariusz Ogiegło: 25 kwietnia 1973 roku widziałeś występ Elvisa w Selland Areno w Fresno, CA. Który to był show? Popołudniowy z godziny 16.00 czy wieczorny z 20.30?
Mark A Groff: To była późna wiosna kiedy Elvis przybył do naszego miasta. Poszliśmy na późny show, o godz. 20.30. Byłem na nim ja, moi rodzice, moja siostra i ciotka.
Mariusz Ogiegło: Próbowałem znaleźć jakieś informacje na temat tamtego występu ale jest ich niewiele. Jak Ty zapamiętałeś ten koncert? Pamiętasz jak Elvis był wtedy ubrany? Jakie śpiewał piosenki?
Mark A Groff: Pamiętam, że Elvis nosił biały jumpsuit i rzucał niebieskie szaliki do tłumu. Jaki to musi być cool facet żeby mieć te wszystkie histerycznie skaczące kobiety tylko dla jego spoconego szalika, myślałem wtedy.
Kiedy byłem w tamtym wieku kochałem grać na bębnach. Chciałem być w jego zespole i nawet próbowałem naśladować Ronniego Tutt.
Moją ulubioną piosenką z tamtego występu jest „An American Trilogy”. Jak usłyszysz ją na żywo z rogami, nic tego nie przebije!
Mam do dzisiaj kilka zdjęć z Kodaka i oryginalny program z tamtego show.
Mariusz Ogiegło: Teraz porozmawiajmy o Twoim świetnym filmie, który nakręciłeś dzień później na lotnisku w Fresno. Skąd wiedziałeś kiedy Elvis będzie odlatywał?
Mark A Groff: Jak znaleźliśmy Elvisa na lotnisku. Więc, następnej nocy po koncercie moja zdeterminowana matka i ciocia zabrały nas do hotelu Hilton gdzie mieszkał Elvis. Ochrona była bardzo mocna i nikt niczego nie mówił ale bardzo miły i serdeczny pracownik hotelu poinformował moją mamę, że Elvis będzie odlatywał z prywatnego terminalu na Fresno Airport następnego ranka.
Mariusz Ogiegło: Jak udało Ci się dostać na płytę lotniska i podejść z kamerą tak blisko samolotu, którym miał lecieć Elvis? Jak długo czekaliście na Elvisa? Kto był wtedy z Tobą?
Mark A Groff: Byliśmy na nogach o świcie by nie przegapić takiej okazji. Na lotnisko przybyliśmy o godzinie 6.00 rano. Ludzie, którzy nas tam doprowadzili byli bardzo mili, witali nas i nie narzekali, że zaczekamy. Nikt nie wiedział o której godzinie on będzie odlatywał. Wiadomo było tylko, że wyczarterował Hughes Airwest DC9. Około godziny 10.00 przybył cały jego zespół, który zapakował się do starego Lockheed L-188 Electra należącego do TCB Band.
Nie ma żadnych zdjęć ani video z tego spotkania ale udało mi się uścisnąć dłoń Ronniego Tutta!
Godzinę później przybył Hughes DC-9. Kapitan i członkowie załogi byli bardzo wspaniałomyślni i pozwolili mojej siostrze i mnie zwiedzić samolot. Zważywszy, że byłem również bardzo zainteresowany lotnictwem, to był wspaniały dzień!
Później znów czekaliśmy. Zaczęło się pokazywać kilku widzów. Uczciwie, to był naprawdę mały tłum. Myślę, że niewielu ludzi miało szansę zobaczyć króla.
Mariusz Ogiegło: Co wydarzyło się gdy Elvis pojawił się na płycie lotniska?
Mark A Groff: W końcu podjechały Cadillaki, jeden po drugim. Oczywiście Elvis wysiadł ostatni, moja mama krzyczała jak nastolatka a Elvis spojrzał w kamerę rzucił uśmiech i pomachał ręką, bezcenne!!!
To było wielkie móc zobaczyć go z tak bliska i w taki sposób. To sprawiło, że legenda stała się rzeczywistością.Elvisfly Fot.”Elvis spojrzał w kamerę, rzucił uśmiech i pomachał ręką” wspomina Mark A Groff.

Mariusz Ogiegło: Pozwól, że zapytam Cię o ten smutny dzień dla nas wszystkich. 16 sierpnia 1977 roku. Kiedy i gdzie dowiedziałeś się o śmierci Elvisa? Jak zareagowałeś na tą informację?
Mark A Groff: Byłem bardzo smutny w dniu, w którym dowiedziałem się o śmierci Elvisa. Byłem w trakcie swojej letniej wycieczki do Palm Beach, CA. Informacja przyszła z radia. To był szok i niedowierzanie. Nie mogłem pojąć w swoim wieku dlaczego Elvis umarł. Nie był stary, nie został zabity, co mogło się przydarzyć??
Tego wieczora zebraliśmy się przed telewizorem i próbowaliśmy zdobyć jakąś informację, która pozwoliłaby nam to zrozumieć.
Mariusz Ogiegło: Mark, serdecznie dziękuję Ci za to, że zechciałeś się podzielić z nami swoimi wspaniałymi wspomnieniami. Dzięki nim przez chwilę mogliśmy się poczuć jakbyśmy byli bliżej Elvisa. Dziękuję! Gorące pozdrowienia ode mnie i wszystkich czytelników bloga Elvis: Promised Land!
Mark A Groff: Cieszę się, że spodobał Ci się klip, który wystawiłem. Elvis zawsze będzie królem.

* Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!
(Wywiad: Mariusz Ogiegło, zdjęcia: Elvis In Concert, Video: YouTube)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.