NASHVILLE ’64 – trzy niezapomniane przeboje w pięć godzin

Nashville’64
- Trzy niezapomniane przeboje w pięć godzin -

Mariusz Ogiegło

Na pierwszą w 1964 roku sesję nagraniową Elvis Presley jechał z zupełnie innym zamiarem. Chciał zarejestrować na nowo dwie piosenki nad którymi pracował rok wcześniej w studiu w Nashville a z których efektu końcowego nie był do końca zadowolony.

Niemal zupełnym przypadkiem jednak nagrał tego dnia jeszcze jedną piosenkę, balladę, która w krótkim czasie podbiła serca słuchaczy, szturmem zdobyła listy przebojów, zapewniła mu kolejną złotą płytę i na stałe wpisała się na długą listę jego największych klasyków. Mowa oczywiście o utworze „It Hurts Me”.

Sesja na której powstała ta ballada bardzo często jest pomijana w książkach czy publikacjach poświęconych Elvisowi. Bardzo często traktuje się ją w kategorii „uzupełnienie” majowych nagrań z Nashville z roku 1963 sugerując tylko w jednym lub dwóch zdaniach jej istnienie w sesjonografii piosenkarza. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie bo przecież nie tylko powstał na niej jeden z największych hitów Presley’a ale m.in. tego dnia artysta rozpoczął także współpracę z nowym inżynierem dźwięku.

Szukając materiałów niezbędnych do napisania tego artykułu napotykałem w zasadzie tylko na szczątkowe informacje (efektem swoich poszukiwań chciałbym podzielić się z Wami w poniższym tekście) dotyczące tych kilku godzin w stolicy muzyki country. Najdokładniej przebieg nagrań oraz historię piosenek nagranych w styczniu 1964 roku opisał Ernst Jorgensen w książce „Platinum: A Life In Music” w rozdziale „Lost In Hollywood”…

Nashville ‘64
„W niedzielę w nocy, 12 stycznia 1964 około godziny po rozpoczęciu nowej zaplanowanej sesji Elvis przybył na swoim motocyklu na parking przed studiem RCA”, rozpoczyna swoje wspomnienia autor sesjonografii Presley’a, Ernst Jorgensen. Nagrania miały odbyć się w Studio B w Nashville. Rozpoczęcie sesji zaplanowano na godzinę 18.30. W studiu na słynnego wokalistę czekał zespół jego najlepszych muzyków (wszyscy pracowali z nim od co najmniej kilku lat): gitarzyści Scotty Moore, Thomas ‘Grady’ Martin i Harold Bradley, perkusiści D.J.Fontana i Murrey ‘Buddy’ Harman, basista Bob Moore, klawiszowiec Floyd Cramer (zagrał tego wieczora na organach i pianinie) oraz saksofonista Homer ‘Boots’ Randolph (podczas tej sesji zagrał także na instrumencie zwanym vibes). Dodatkowe wokale zapewniła grupa The Jordanaires w składzie Gordon Stoker, Hoyt Hawkins, Neal Matthews i Ray Walker oraz sopranistka Millie Kirkham.

Nad przebiegiem nagrań czuwał Chet Atkins oraz pracujący po raz pierwszy na sesji z udziałem Presley’a inżynier dźwięku Ron Steele, którego kierownictwo wytwórni RCA przeniosło z Chicago do Nashville by zastąpił stale nieobecnego Billa Portera.

Pierwszych nagrań dokonano z kilkugodzinnym opóźnieniem ponieważ jak relacjonuje Ernst Jorgensen Elvis tuż po przybyciu do studia oświadczył, że jest głodny. „Początkowo gdy wszedł do control roomu Studia B wydawało się, że jego priorytety się zmieniły”, pisze autor „Platinum: A Life In Music”. „Oznajmił, że jest głodny, miał zamówione jedzenie i nagranie przesunęło się o trzy godziny”. Po spożyciu posiłku sesja rozpoczęła się na nowo. Elvis stanął przed mikrofonem a w studiu zapaliła się lampka z napisem ‘nagranie’. Pierwszym utworem, który zarejestrowano tego wieczora był klasyk Chucka Berry’ego „Memphis Tennessee” (jego historię opisywałem już w tekście „For The Asking. Historia płyty, której nie było”). Nagranie rozpoczęło się bez żadnych prób. Dwóch perkusistów pracujących tego dnia w studiu niemal od razu rozpoczęło bardzo dynamiczny wstęp na bębnach („byli bardziej pewni siebie niż w maju”, czytamy).

Dla nowego inżyniera dźwięku utrzymanie odpowiedniego poziomu nagrania było nie lada wyzwaniem. „Inżynier Elvisa rzucał się by utrzymać właściwe poziomy nagrania podwójnego zestawu perkusyjnego a następnie trzech gitarzystów, basu i fortepianu, które wskoczyły dodatkowo i zalały taśmę zajętymi rytmicznymi wzorami”, wspominał na łamach swojej publikacji Jorgensen. „Było oczywiste, że Elvis chciał uzyskać bardziej pasjonujący efekt od swojej grupy rytmicznej niż w poprzedniej wersji. Dla Rona Steela to był rockowy chrzest”.

Ostatecznie piosenkę nagrano dopiero po sześciu próbach (w tym trzech kompletnych podejściach i trzech falstartach). Wszystkie pomyłki wynikały tym razem z błędów niedoświadczonego w pracy z tego rodzaju zespołami dźwiękowca.

Według informacji zawartych przez Ernsta Jorgensena w rozdziale „Lost In Hollywood” z pomocą Steelowi przyszedł Chet Atkins, który współpracował z Elvisem i jego muzykami od wielu lat (w latach pięćdziesiątych nawet w charakterze gitarzysty). Miał on doradzić inżynierowi dźwięku w jaki sposób sprawnie rozdzielić nakładające się na siebie instrumenty na poszczególnych ścieżkach.

Po zarejestrowaniu „Memphis Tennessee” zespół niemal natychmiast przeszedł do kolejnego utworu, ballady „Ask Me”. Była to jedna z tych dwóch piosenek z zamiarem nagrania których Elvis przyjechał tego wieczora do studia. „Elvis promieniował niczym nie zmąconą koncentracją”, pisał Jorgensen. „Nie było żadnych wygłupów ani żadnych żartów”, wspominał autor sesjonografii króla rock’n’rolla. Piosenkę nagrano po jedenastu próbach i zdaniem wielu słuchaczy i recenzentów muzycznych nowa wersja była zdecydowanie lepsza od tej nagranej w 1963 roku. Ernst Jorgensen stwierdził w swojej książce, że Elvis zaśpiewał ją „daleko lepiej niż osiem miesięcy wcześniej” a Collin Escott z kolei w publikacji „Today, Tomorrow & Forever” stanowiącej uzupełnienie czteropłytowego zestawu pod tym samym tytułem napisał, że „była to bardzo ładna melodia a Elvis aż palił się do następnego dobrego wykonania”.

Ostatnią piosenkę, według słów Jorgensena, nagrano w nieco ponad piętnaście minut. I może nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że chodzi o jeden z najważniejszych przebojów Presley’a przed kilku letnią przerwą (trwającą aż do roku 1966, do czasu kolejnych nagrań w Nashville).

„It Hurts Me” bo o tym utworze mowa, skomponowali Charles E. Daniels (skrzypek country, który w roku 1979 zasłynął albumem „The Devil Went To Georgia” zrealizowanym przez wydawnictwo Epic i pochodzącym z niego tytułowym utworem. Płytę muzyk zrealizował z grupą The Charlie Daniels Band) oraz Bob Johnston, który chcąc uniknąć problemów finansowych podpisał balladę nazwiskiem swojej żony, Joy Byers (czynił tak przez większość czasu pracy dla Elvisa).

Historia tego nagrania jest nieco dłuższa niż czas w jakim ją nagrano. Pomysł na nią zrodził się w głowie Charlesa Danielsa w roku 1962 na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia. Kompozytor podróżował wówczas z El Paso w Teksasie na Wschodnie Wybrzeże. Jak podają źródła, kilka dni później spotkał swojego przyjaciela, Boba Johntsona, który zaproponował mu wspólną pracę nad nowymi utworami w Nashville. Zaraz po przyjeździe autorzy mieli dokończyć balladę „It Hurts Me” do której Johntson przygotował płytę demo. Utworem zainteresowała się spółka Hill&Range dla której pracował w tamtym czasie Bob Johnston. A ponieważ wydawnictwo zajmowało się także dostarczaniem materiału dla Elvisa piosenka trafiła na jego sesję (prawdopodobnie już w roku 1963).

„Elvis przybył do miasta. Otrzymał ją i trzymał przez prawie rok w tak zwanym swoim port folio”, wspominał w jednym z wywiadów współautor przeboju, Charles Daniels. „Wiesz, oni wybierali piosenki dla Elvisa a gdy przyjeżdżał nagrywać chcieli by je przejrzał. Jeżeli któraś mu się spodobała to ją robił. Tak czy inaczej, nagrał to („It Hurts Me”, przyp. autor) i to jest zdecydowanie największa rzecz jaka przydarzyła mi się w życiu”.

Charles Daniels nie miał okazji niestety poznać Elvisa Presley’a osobiście.

Elvis i obecni tej nocy w studiu muzycy nagrali tą kompozycję po zaledwie pięciu podejściach, z których zdecydowaną większość stanowiły kilkusekundowe falstarty. Tylko pierwsza i ostatnia próba była kompletna. „Mogli pracować nad tym numerem dłużej”, stwierdził Ernst Jorgensen w książce „Platinum: A Life In Music”, „ale piąte podejście miało wszystko czego szukali: silną i nastrojową melodię, dojrzałe słowa i aranżację, która była jednocześnie prosta i energiczna.A wokalne wykonanie było tak przepełnione emocjami, że musiało zaliczyć się do najlepszych sprzed roku 1968”.

Sesja zakończyła się około godziny pół do dwunastej w nocy. Usatysfakcjonowany jej wynikami Elvis opuścił studio na krótko przed północą.

„It Hurts Me”
Realizację albumu „For The Asking” przekładano od roku 1963. Zarejestrowane w marcu poprzedniego roku w Nashville piosenki trzymano w archiwach i czekano aż Elvis nagra resztę materiału. Kiedy jednak ten zarejestrował na początku 1964 roku balladę „It Hurts Me” stało się jasne, że nagranie jest zbyt dobre by wydawać go na płycie. „Było bardzo prawdopodobne, że otrzymali poważnego kandydata na singiel”, możemy przeczytać w broszurze dołączonej do płyty „Elvis Sings Memphis, Tennessee”.

Na początku lutego 1964 roku (dokładnie 10 lutego) wytwórnia RCA wydała „It Hurts Me” na stronie B singla promującego film „Kissin’ Cousins” (na stronie A znalazło się nagranie tytułowe nowego filmu i płyty). Piosenka zyskała bardzo przychylne recenzje i opinie wśród słuchaczy i bardzo szybko wspięła się do „pierwszej trzydziestki” listy Billboardu zajmując dwudzieste dziewiąte miejsce w zestawieniu tzw. ‘gorącej setki’ Tygodnika (Billboard’s Hot 100). Był to spory sukces biorąc pod uwagę narastające z każdym dniem zainteresowanie młodzieży zespołem The Beatles (Czwórka z Liverpoolu dzień przed premierą singla wystąpiła w programie Eda Sullivana, w którym w latach pięćdziesiątych z sukcesami pojawiał się także Elvis. Sam Presley wraz ze swoim menadżerem 6 lutego wysłali do członków zespołu telegram, w którym napisali „gratulujemy Wam występu u Eda Sullivana i pobytu w Ameryce. Mamy nadzieję, że Wasz występ będzie udany a pobyt przyjemny. Przekażcie nasze najlepsze życzenia Panu Sullivanowi, Elvis i Pułkownik”) ale zdaniem muzycznych obserwatorów nagranie zasługiwało na zdecydowanie więcej. Collin Escott w broszurce dołączonej do rocznicowego boxu „Elvis Presley: Artist Of The Century” tłumaczył, że dosyć odległe miejsce na liście przebojów tak dobrego nagrania podyktowane było prawdopodobnie niewłaściwą polityką wydawniczą ze strony RCA. „Jeszcze jedna świetna ballada Elvisa z lat sześćdziesiątych”, pisał. „’It Hurts Me’ miało pecha, że zostało wydane na odwrocie ‘Kissin’ Cousins’. W czasie kiedy zostało zrealizowane Beatlemania była w rozkwicie”.

Zdaniem biografa artysty ballada stała na bardzo wysokim poziomie artystycznym. W swoim tekście napisał, że „It Hurts Me” to „Elvis najwyższej jakości a jego zobowiązanie do piosenki stanęło w ostrym kontraście do coraz słabszych ścieżek filmowych”.

Płyta sprzedała się w nakładzie siedmiuset pięćdziesięciu egzemplarzy.
Druga z nagranych w styczniu piosenek, ballada „Ask Me” także ukazała się na singlu. Płyta z tym nagraniem trafiła do sklepów muzycznych 22 września 1964 roku. Podobnie jak utwór „It Hurts Me” „Ask Me” nie miała łatwego startu na listach przebojów. Tym razem powodem było zestawienie na jednej płycie aż dwóch bardzo dobrych nagrań – nastrojowej ballady i rythm’n’bluesowego „Ain’t That Lovin’ You Baby” nagranego podczas jedynej sesji w Nashville w roku 1958. „A następnie nagrana na nowo ‘Ask Me’ udowodniła komercyjny potencjał piosenki docierając do dwunastego miejsca na liście Billboardu, pomimo ciężkiej rywalizacji z nagraniem ‘Ain’t That Lovin’ You Baby’, z 1958 roku, które RCA wyszperała z archiwów”, czytamy w broszurze dołączonej do płyty „Elvis Sings Memphis Tenessee”.

Trzecia i ostatnia piosenka, „Memphis Tenessee” przewijała się w planach wydawniczych wytwórni RCA już od początku 1964 roku. Pierwotnie zamierzano wydać ją zamiast „It Hurts Me” na odwrocie singla „Kissin’ Cousins”. Z pomysłu tego jednak zrezygnowano. Następnie rozważano zamieszczenie jej na płycie z balladą „Ask Me”. Dzięki temu do sprzedaży mógł trafić singiel z dwoma zupełnie świeżymi nagraniami z nowej sesji Presley’a. Jednak, jak pisze Ernst Jorgensen w książce „Platinum: A Life In Music”, także i ten pomysł „umarł” w maju 1964 roku po tym jak Elvisa odwiedził w jego posiadłości w Bel Air amerykański piosenkarz i kompozytor Johnny Rivers.

Jak podają źródła, Presley miał zaprezentować mu swoją nową wersję przeboju Chucka Berry’ego z nadzieją, że ten oceni zaproponowaną aranżację nagrania. Stało się jednak inaczej. Nikomu wówczas nieznany Rivers idąc za namową samego Elvisa włączył swoją wersję kompozycji „Memphis Tennessee” do koncertowego repertuaru i wkrótce zamieścił ją na jednym ze swoich najpopularniejszych albumów – „The Whisky A Go Go”. Utwór w bardzo krótkim czasie podbił serca słuchaczy i w maju 1964 roku dotarł do drugiego miejsca na liście przebojów. Jeszcze tego samego roku Riversowi udało się ponownie umieścić „Memphis” na szczycie zestawienia przebojów. Sukces jego wykonania całkowicie zablokował realizację wersji Presley’a na singlu i na długie miesiące wstrzymał jej wydanie w ogóle. „Memphis Tenessee” ze stycznia 1964 roku ukazało się dopiero w lipcu 1965 roku na albumie „Elvis For Everyone” zawierającym dwanaście wcześniej nie wydanych utworów z lat 1960-1964.

Styczniowa sesja nagraniowa Presley’a w Nashville zakończyła pewien ważny okres w jego karierze. Jak wkrótce pokazała historia do Studia B w stolicy muzyki country miał powrócić dopiero dwa lata później, w roku 1966. Podsumowując ten etap kariery legendarnego piosenkarza, Collin Escott i Ernst Jorgensen napisali w broszurze dołączonej do płyty „Such A Night. Essential Elvis Vol.6” tak: „od czasu zwolnienia ze służby wojskowej w marcu 1960 roku do stycznia 1964 roku Elvis spędził jedenaście nocy w Studiu B. To jedenaście nocy dało zadziwiający wynik osiemdziesięciu jeden wersji master. Niektóre z tych nocy przynosiły dwanaście lub czternaście ukończonych piosenek w niespełna dwanaście godzin. Fakt, że Elvis był w stanie nagrać cały album w ciągu jednej nocy pokazywał jak komfortowo czuł się z muzykami i otoczeniem z Nashville w tamtym czasie”.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.