SAM THOMPSON

„Zmienił świat, w którym żyjemy…” – Sam Thompson wspomina Elvisa Presley’a
Ochroniarz Elvisa Presley’a w specjalnym wywiadzie dla ELVIS: Promised Land

72SamThompsonFamilySam Thompson, członek tzw. Mafii z Memphis. Przyjaciel i osobisty ochroniarz legendarnego króla rock’n'rolla, Elvisa Presley’a. Do grupy piosenkarza dołączył pod koniec 1972 roku i pracował dla niego do samego końca. Towarzyszył mu we wszystkich trasach koncertowych w latach siedemdziesiątych i podczas sesji nagraniowych.
Sam Thompson prywatnie jest także bratem Lindy Thompson, życiowej partnerki Elvisa, z którą piosenkarz związał się po rozstaniu z Priscillą.
Dosłownie przed kilkoma godzinami miałem zaszczyt przeprowadzić z tym niezwykłym człowiekiem wywiad na temat jego współpracy z Elvisem. Jego zapis znajdziecie poniżej. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobał.

Mariusz Ogiegło: Zanim zapytam Cię o Elvisa chciałbym poznać Twoją historię. Czym zajmowałeś się zanim zacząłeś pracować dla Elvisa?
Sam Thompson: Byłem sierżantem w biurze zastępcy szeryfa w departamencie Shelby County Sheriff’s Dept. w Memphis, TN
Mariusz Ogiegło: Podobnie jak Elvis dorastałeś w Memphis. Znałeś wcześniej jego muzykę? Byłeś jego fanem? Co wówczas sądziłeś o jego muzyce?
Sam Thompson: Nie byłem wtedy prawdziwym fanem…Słuchałem zespołów The Rolling Stones, The Byrds, The Beatles. Zostałem fanem Elvisa jako człowieka…a potem jego muzyki.
Mariusz Ogiegło: Jak zapamiętałeś swoje pierwsze spotkanie z Elvisem? Kiedy i w jakich okolicznościach doszło do niego? Czy Twoja siostra Linda spotykała się już wówczas z Elvisem? Jakie wrażenie zrobił na Tobie Elvis tego dnia?
Sam Thompson: Zostałem przedstawiony Elvisowi w listopadzie 1972 roku w Graceland przez moją siostrę Lindę. Zrobił na mnie wielkie wrażenie. Wszedł do pokoju i sam się przedstawił.
Mariusz Ogiegło: Kiedy i w jakich okolicznościach Elvis zaoferował Ci pracę w swoim zespole? Jaki rodzaj pracy miałeś dla niego wykonywać?
Sam Thompson: Coż, początkowo byłem przyjacielem i towarzyszem podróży. Kupił dla mnie dom w pobliżu Graceland w czerwcu 1973 roku a na Święta Bożego Narodzenia 1973 roku podarował mi Cadillaca Coupe De Ville. Stopniowo zacząłem zajmować się u niego kwestiami ochrony ponieważ posiadałem umiejętności i odpowiednie szkolenia by się to robić.
Mariusz Ogiegło: Spędziłeś z Elvisem dużo czasu w trasie koncertowej. Jak wyglądało życie z Elvisem podczas tournee? Byłeś jego osobistym ochroniarzem. Czy pamiętasz jakieś szczególnie niebezpieczne sytuacje do których doszło podczas koncertów a w których Ty musiałeś interweniować?
Sam Thompson: Wszystko było naprawdę bardzo zaplanowane. Zawsze czułem, że jeżeli musiałbym położyć na kimś swoje ręce to musiałoby to być odpowiednio zaplanowane. Elvis lubił takie podejście. Kochał swoich fanów i nie chciał kogokolwiek zranić. Było kilka sytuacji poważnych zagrożeń ale poradzono sobie z nimi w bardzo profesjonalny sposób. Bez zbędnych fanfarów.
Mariusz Ogiegło: Czytałem w kilku książkach, że Elvis przyjeżdżał do studia nagraniowego w towarzystwie członków swojej ochrony. Czy kiedykolwiek towarzyszyłeś mu podczas sesji nagraniowej?
Sam Thompson: Tak, wiele razy. W Stax w 1973 roku, kilka razy w Nashville i oczywiście w Graceland
76SamElvisShow

Posłuchaj! Podczas przyjęcia w domu Sama Thompsona Elvis zaśpiewał kilka piosenek, które jego przyjacielowi udało się nagrać. Kliknij na zdjęcie i posłuchaj „Spanish Eyes” pochodzącej z tamtego listopadowego jam session z 1973 roku.

Mariusz Ogiegło: Bardzo lubię domowe nagrania Elvisa. Jedne z moich ulubionych zostały zarejestrowane w Twoim domu w 1973 roku (m.in „Spanish Eyes”, „I’m So Lonesome I Could Cry” etc). Czy mógłbyś mi opowiedzieć o dniu w którym zostały nagrane?
Sam Thompson: Elvis i Linda wpadli by odwiedzić mnie w domu, który dla mnie kupił. Grałem wtedy na starej gitarze, Gibsonie, którego mi podarował. Zaczął grać i śpiewać. Nagrałem to w listopadzie 1973 roku.
Mariusz Ogiegło: Jaką osobą był Elvis prywatnie? Dla przyjaciół?
Sam Thompson: Wspaniałym człowiekiem i lojalnym przyjacielem. Był najhojniejszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek spotkałem. Był inteligentny i zawsze pytał „dlaczego ja?”. Nauczył się pokory przez swój własny sukces.
Mariusz Ogiegło: Czytałem, że Elvis miał świetne poczucie humoru. Pamiętasz jakieś specjalnie śmieszne momenty z czasu kiedy dla niego pracowałeś?
Sam Thompson: O tak… walki na pistolety na wodę na scenie…udawanie, że zapowiada mój występ na estradzie po tym jak przyłapał mnie śpiewającego w dining roomie w Graceland… miał wyjątkowe poczucie humoru.
Mariusz Ogiegło: Myślę, że Twoja sytuacja musiała być troszkę niezręczna. Pracowałeś dla Elvisa w tym samym czasie kiedy on spotykał się z Twoją siostrą. Jak sobie z tym radziłeś? Czy było to dla Ciebie problemem?
Sam Thompson: Byłem specjalistą do spraw ochrony i bezpieczeństwa dygnitarzy. Musisz być bardzo dyskretny w wykonywaniu tej pracy. Relacja Elvisa z moją siostrą a później z Ginger Alden była oddzielona od mojej pracy jaką wykonywałem dla Elvisa i mojej relacji z nim.
Mariusz Ogiegło: Kilka lat temu oglądałem film „Elvis i Królowa Piękności” („Elvis And The Beauty Queen” z 1981 roku z udziałem Dona Johnsona, przyp.autor). Film pokazuje, że w ostatnich latach życia Elvis był w bardzo słabej kondycji (słynna scena, w której Elvis dławi się jabłkiem i kilka innych w których potrzebuje pomocy). Czy Twoim zdaniem jego zdrowie w ostatnich latach było aż tak złe?
Sam Thompson: Tak, jego zdrowie pogorszyło się w ostatnich latach.
Mariusz Ogiegło: Kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałeś się o rozstaniu Elvisa z Lindą? Elvis rozmawiał z Tobą o tym?
Sam Thompson: Tak. W listopadzie 1976 roku w San Francisco. Poprosił mnie bym został a ja się zgodziłem. Faktycznie, wtedy nasza przyjaźń naprawdę stała się jeszcze silniejsza.
Mariusz Ogiegło: Słyszałem, że Elvis uwielbiał kupować prezenty członkom swojej rodziny, przyjaciołom a nawet… przypadkowym osobom. Czy masz jakieś pamiątki po Elvisie?
Sam Thompson: O tak… pierścienie, TCB, samochody, czeki gotówkowe z tras koncertowych, domy… i wiele innych rzeczy.
Mariusz Ogiegło: Muszę zapytać Cię o jedną rzecz. W trakcie całej swojej kariery Elvis spotykał się z wieloma gwiazdami (celebrytami). Jednej nocy w latach siedemdziesiątych do Graceland przybył jego przyjaciel z SUN Studio, Jerry Lee Lewis. Elvis jednak nie chciał się z nim widzieć. Dlaczego?
Sam Thompson: Strażnik będący na bramie powiedział Elvisowi, że Jerry Lee jest pijany a Elvis nie chciał go widzieć w takim stanie.
Mariusz Ogiegło: 16 sierpnia 1977 roku. Bardzo smutny dzień dla fanów na całym świecie. Kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałeś się o śmierci Elvisa? Gdzie wtedy byłeś? Czy ta wiadomość była dla Ciebie szokiem?
Sam Thompson: Właśnie przyjechałem do Graceland po Lisę, którą miałem zabrać z powrotem do matki. To był niespodziewany szok… Nikt nigdy nie jest na to gotowy.
Mariusz Ogiegło: Obecnie bardzo często można Cię zobaczyć wśród członków jury w konkursach na najlepszych Elvis’ Tribiute Artist (jak np. w Blackpool w 2013 roku). Co sądzisz o imitatorach Elvisa?
Sam Thompson: Podziwiam ich poświęcenie i odwagę. Oczywiście, lubię tych dobrych, ale oni wszyscy zachowują żywą pamięć o Elvisie poprzez jego muzykę…Myślę, że to jest jego największe dziedzictwo.
77SamInConcert
Mariusz Ogiegło: Moje ostatnie pytanie. „Elvis: Człowiek, którego nigdy nie zapomnisz”. Dlaczego Twoim zdaniem wciąż pamiętamy i kochamy Elvisa Presley’a?
Sam Thompson: Zmienił świat w którym żyjemy… Nie tylko muzykę ale także sposób myślenia, ubrań które kupowaliśmy, rzeczy o których myśleliśmy. On zawsze będzie pamiętany.
Mariusz Ogiegło: Sam, dziękuję Ci serdecznie za Twój czas i Twoje wspaniałe wspomnienia. To był dla mnie zaszczyt móc z Tobą porozmawiać. Najserdeczniejsze pozdrowienia ode mnie i czytelników bloga ELVIS: Promised Land.

* Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.