SHIRLEY DIEU

WSPOMNIENIA KSIĘŻNICZKI MAFII Z
MEMPHIS

z Shirley Dieu rozmawia Mariusz Ogiegło

Shirley Dieu poznała Elvisa w 1974 roku. Była jego bliską przyjaciółką przez trzy lata, aż do tragicznego sierpnia 1977 roku. Niedawno zakończyła pracę nad książką „Memphis Mafia Princess”, która niebawem trafi do druku.
Shirley jest niezwykle ciepłą i sympatyczną osobą, która zgodziła się podzielić swoimi wspomnieniami z czasu spędzonego u boku jednego z najpopularniejszych artystów XX wieku z czytelnikami naszego bloga. Tylko na ELVIS: Promised Land wspomnienia „księżniczki Mafii z Memphis” z życia w trasie koncertowej i wakacji spędzonych z Elvisem Presleyem. Zapraszam do lektury tego niezwykłego wywiadu, który miałem przyjemność przeprowadzić przed kilkoma godzinami…

Mariusz Ogiegło: Droga Shirley, kiedy i w jakich okolicznościach spotkałaś Elvisa po raz pierwszy? Co wtedy o nim pomyślałaś?
Shirley76 Shirley Dieu: Najpierw spotkałam Joe (Esposito, przyp.autor) w showroomie w Las Vegas w sierpniu 1974 roku. Zapytał mnie czy nie chciałabym lepszego miejsca. Pomyślałam, że jest maître d’ (menedżerem sali) showroomu. Usadził mnie w perfekcyjnie ulokowanej loży. Pomyślałam właśnie, że to jest świetne miejsce pomimo iż dzieliłam go z kilkoma innymi osobami. Okazało się, że siedzieli ze mną tata Elvisa i jego dziewczyna (Elvisa). Zrozumiałam to gdy Elvis przedstawiał ich ze sceny. Wtedy przyszedł Joe i zapytał mnie czy lubię swoje miejsce. Powiedziałam mu, ty nie jesteś maître d’, a on zaśmiał się i powiedział nie, pracuję dla Elvisa. Poszliśmy za scenę po występie i spotkałam Elvisa. Dołączyliśmy do orszaku Imperials. Elvis był takim słodkim facetem, jak Joe. Główną rzeczą, która zwróciła moją uwagę u Elvisa, oprócz jego dobrego wyglądu były jego piękne dłonie. Były takie anielskie. Nie mogłam oderwać od nich wzroku.
Mariusz Ogiegło: Czy przed pierwszym spotkaniem z Elvisem znałaś jego piosenki, filmy? Byłaś jego fanem?
Shirley Dieu: Lubiłam muzykę Elvisa, ale nie wiedziałam o nim aż tak dużo. Nie wiedziałam z kim się spotykał, co oznaczał naszyjnik TCB albo kto dla niego pracował. Widziałam kilka filmów i oczywiście kochałam jego muzykę. Właściwie swój pierwszy album Elvisa kupiłam miesiąc wcześniej. Aloha From Hawaii.
Mariusz Ogiegło: Spędziłaś z Elvisem trzy lata (od 1974-1977). Wiele czasu spędziłaś z nim w trasie koncertowej. Czy zapamiętałaś jakieś specjalne momenty z tamtych czasów? Jakieś wyjątkowe koncerty?
Shirley Dieu: Las Vegas zawsze było fajne. Pamiętam grudzień 1976 roku kiedy sprowadził Ginger do Vegas. Ona i ja byłyśmy jedynymi kobietami w tej umowie. Pamiętam też noworoczny koncert w Pitshburghu. Było mroźno i lód wciąż pokrywał samolot Elvisa. Wszyscy czekaliśmy w hotelowym hollu. Wszyscy siedzieliśmy przed drzwiami, spakowani, gotowi do wyjścia gdy tylko samolot będzie gotowy. Było tak zimno.
Mariusz Ogiegło: Jak wyglądało życie w trasie z Elvisem? Byłaś z nim za kulisami przed lub po występie? Pamiętasz jak przygotowywał się do występu lub relaksował się po jego zakończeniu? Czytałem w kilku książkach, że przed rozpoczęciem koncertu Elvis lubił śpiewać pieśni gospel. To prawda?
Shirley Dieu: Dosyć dużo odpoczywał przed występami. Mógł zanucić lub zaśpiewać fragmenty gospel, ale nie przypominam sobie by śpiewał je przed show w latach, w których go znałam. Pomimo, że on kochał muzykę gospel. Po występie czasami bywał przejęty i podekscytowany o wszystkim rozmawiał z fanami, że cieszył się z tego czy innego. Kochał swoich fanów. Zawsze mówił o nich z takim oddaniem.
Mariusz Ogiegło: Znalazłem informację o tym, że spędziłaś wakacje z Elvisem i Joe Esposito w Vail w Kolorado. Czytałem, że to były czterdzieste pierwsze urodziny Elvisa. Jak wspominasz tamten czas? Jak Elvis świętował swoje urodziny?
Shirley Dieu: Tak, co za cudowny czas wtedy mieliśmy. Elvis kupił kilku z nas Cadillaki na SWOJE URODZINY. To był jego sposób. Swojego pierwszego Cadillaca dostałam od Elvisa w Colorado. Miał tak wiele radości z dawania innym. Żebyś mógł teraz zobaczyć jak bardzo był podekscytowany gdy widział twarze tych wszystkich gdy dawał im prezent. Bardzo trudno było nie przyjąć prezentu od niego. Jeżeli byś go nie przyjął to tak jakbyś zabrał mu najcudowniejsze chwile.
Mariusz Ogiegło: Najpopularniejsze wakacje jakie spędziłaś z Elvisem miały miejsce na Hawajach w marcu 1977 roku, ponieważ były to… jego ostatnie wakacje. Jak wspominasz tamten czas spędzony z Elvisem? Czy Elvis miał jakiś ulubiony sposób spędzania wolnego czasu?
Shirley Dieu: Wszyscy spędziliśmy tam cudowny czas. To było takie piękne. Elvis naprawdę dobrze się bawił. Polecieliśmy tam jego samolotem Lisa Marie. Był taki dumny z tego samolotu. Nie miał go zbyt długo dlatego uwielbiał każdą okazję by móc gdzieś polecieć. To było tak jak z jazdą w samochodzie i mogłeś pójść gdzie tylko chciałeś. Lubił robić wszystkie rzeczy, które lubiły robić nastolatki. Można powiedzieć, że on nigdy nie dorósł.
Shirley1977
Mariusz Ogiegło: Mieszkam w Europie i bardzo mnie to interesuje (nie tylko mnie ale wszystkich polskich i europejskich fanów). Czy Elvis kiedykolwiek rozmawiał z Tobą o europejskim tournee? Miał w planach wyjazd do Europy?
Shirley Dieu: Właściwie ze mną osobiście Elvis nigdy nie rozmawiał na temat wyjazdu do Europy ale zawsze słyszałam od Joe i chłopaków, że Elvis chciał polecieć do Europy i był zły na Pułkownika, że ten nie rezerwował tam występów.
Mariusz Ogiegło: Rok 1977 nie był dobry dla Elvisa. Sonny i Red West opublikowali książkę „Elvis What Happened?”, odwołana sesja nagraniowa, problemy zdrowotne. Czy kiedykolwiek rozmawiałaś z Elvisem o jego problemach? Zwierzał Ci się?
Shirley Dieu: To było coś co sprawiło, że był naprawdę wściekły. Ci faceci napisali książkę pełną kłamstw. To go naprawdę poważnie zraniło. To było tak jakbyś Ty albo ja mieli przyjaciela z którym byśmy się pokłócili a następnie poszli i napisali książkę o kłopotliwych rzeczach, które wydarzyły się podczas naszej przyjaźni, wyolbrzymiając je i składając je wszystkie w książkę, a potem poszli do telewizji i upokorzyli go. Byłbyś zraniony i zdenerwowany gdyby przyjaciel Ci to zrobił? To by zabolało. I to zabolało Elvisa. Wprawiło go w zakłopotanie. Sprawiło, że ktoś kto był i tak dosyć nerwowy stał się zły. Wszyscy byliśmy źli widząc jak Elvis się denerwuje.
Mariusz Ogiegło: To smutne pytanie. 16 sierpnia 1977. Kiedy i w jakich okolicznościach usłyszałaś o śmierci Elvisa?
Shirley Dieu: Byłam w domu by zrobić tam mój pierwszy film. 17 sierpnia miałam się spotkać z Joe w Memphis. Kiedy zadzwonił do mnie 16 sierpnia, byłam gotowa by opuścić dom, powiedział mi, że Elvis nie żyje. Powiedziałam mu, że to nie jest zabawne i żeby przestał żartować z takich rzeczy. Zaczął płakać i wiedziałam wtedy, że nie żartuje. Płakaliśmy oboje i wtedy kazał mi zabrać swoje rzeczy i powiedział, że wysyła samolot Elvisa, który zabierze Priscillę, jej rodzinę, mnie i Joanie – byłą żonę Joe.
Mariusz Ogiegło: Obecnie pracujesz nad książką „Memphis Mafia Princess”(Księżniczka Mafii z Memphis). Skąd pomysł na taki tytuł i jakie informacje znajdziemy w Twojej książce? Dlaczego teraz zdecydowałaś się ją napisać?
Shirley Dieu: Żyłam jak księżniczka od czasu gdy otrzymałam błogosławieństwo poznania i podróżowania z Elvisem i Joe. Elvis i chłopaki (znani także jako Mafia z Memphis) traktowali dziewczyny, które były częścią grupy jak księżniczki. Więc tytuł wydał mi się oczywisty. Nigdy nie myślałam o napisaniu książki o moim życiu z Joe i Elvisem ale jestem osobą religijną i pewnego ranka, gdy się obudziłam, poczułam jak Duch Święty kazał mi napisać tą książkę. Więc pomyślałam, ok, spróbuję napisać książkę. Piszę o fajnych czasach jakie mieliśmy. O świetnych rzeczach, które Elvis dla nas zrobił. Obiecuję Ci, że kiedy będziesz czytał tą książkę będziesz się czuł jakbyś tam z nami był. Uwielbiam pisać i chciałam się podzielić ze wszystkimi tym jak naprawdę cudowne były ostatnie lata życia Elvisa, że wcale nie było tak jak wiele osób próbowało to przedstawiać. Elvis nie był smutny i pod wpływem narkotyków jak niektórzy próbują ujawniać, że taki właśnie był. To wydaje się być to co wydawcy chcą wydać ale zaznaczyłam agentom i wydawcy, że nie opublikuję tych śmieci tylko dlatego, żeby zapewnić książce zbyt.
Mariusz Ogiegło: Czy wiesz już kiedy książka się ukaże?
Shirley Dieu: Próbujemy, żeby była gotowa za kilka miesięcy, na sierpień tego roku. Mam chorobę Crohna i w ubiegłym roku byłam w szpitalu co przesunęło termin ukończenia książki pomimo, że planowaliśmy zrobić to znacznie wcześniej. Ale obecnie choroba ustąpiła i czuję się świetnie. Książka jest już ukończona i kładziemy na nią tylko ostatnie szlify. Joe Esposito napisał do niej wstęp.
ShirleyElvis
Mariusz Ogiegło: Moje ostatnie pytanie. Dlaczego w Twojej opinii Elvis jest ciągle człowiekiem ‘którego nigdy nie zapomnimy’? Dlaczego pamięć o Elvisie jest ciągle żywa?
Shirley Dieu: Nie można zapomnieć tak wspaniałej osoby, która dała tak wiele tak wielu. Nigdy nie będzie nikogo takiego jak on a jego imię będzie żyło zawsze, jestem tego pewna. Czuję się tak błogosławiona, że mogłam go znać. My wszyscy byliśmy.
Mariusz Ogiegło: Droga Shirley, dziękuję Ci bardzo za Twój czas i Twoje cudowne wspomnienia. Wszyscy będziemy czekać na informacje dotyczące Twojej książki. Serdeczne pozdrowienia ode mnie i wszystkich czytelników bloga ELVIS: Promised Land.
Shirley Dieu: Dziękuję. Mam nadzieję, że książka będzie dostępna w różnych językach. Taki jest mój cel. To jest tak ważne by wielu ludzi wiedziało, że człowiek, którego kochają był szczęśliwą, cudowną i dającą osobą. Spodziewam się, że dochód z książki wystarczy by zainwestować w tłumaczenie jej na inne języki używane na całym globie by móc podzielić się tym jaki Elvis był z tak wieloma ludźmi z iloma tylko mogę. Właśnie dlatego napisałam tą książkę. Dbaj o siebie i niech Cię Bóg błogosławi.

(info: Wywiad przeprowadził Mariusz Ogiegło. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów na innych stronach internetowych bez zgody autora zabronione!)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.