TODD SLAUGHTER

„… kiedy stajesz twarzą w twarz z Elvisem zapominasz wszystkiego” – Elvis we wspomnieniach Todda Slaughtera
O spotkaniach z Elvisem z szefem brytyjskiego Fan Clubu

2008CracowMarioToddJest coś specjalnego w spotkaniach z fanami Elvisa. Często jestem zapraszany przez różne fankluby, do Hong Kongu, Memphis czy tutaj, ale bez względu na miejsce zawsze spotykam się z takim wyjątkowym uczuciem, które łączy wszystkich fanów Elvisa i to jest coś nadzwyczajnego„, powiedział podczas konferencji w krakowskim klubie jeździeckim Stare Konie, Todd Slaughter – szef brytyjskiego Fan Clubu Elvisa Presley’a, który swojego idola spotkał za kulisami aż trzykrotnie w latach siedemdziesiątych!
Todd przyjechał do Krakowa na koncert „Memories: The 40 Years Of Comeback Special”, przy organizacji którego miałem przyjemność pracować, a który odbył się 14 czerwca 2008 roku. Jego pobyt w Polsce i opowieści o Elvisie były nie tylko niezwykle interesujące ale przede wszystkim otwarły mi oczy na wiele spraw. Pozwoliły mi zrozumieć i spojrzeć na mojego idola nie jak na fikcyjną, wyidealizowaną postać z hollywoodzkiego filmu lecz na zwykłego człowieka…
Todd Slaughter był pierwszą osobą, która znała Elvisa Presley’a osobiście, a która zgodziła się ze mną spotkać i porozmawiać. To spotkanie w Krakowie było dla mnie inspiracją do dalszej pracy…
Poniżej chciałbym przedstawić Wam zapis dwóch wywiadów (dla lepszego odbioru złożę je w jedną całość) jakie w 2008 roku przeprowadziłem z Toddem. Mam nadzieję, że będą się Wam podobać.

Mariusz Ogiegło: Kiedy zrodził się pomysł i jakie był początki działalności jednego z najlepszych i największych Fan Clubów Elvisa na świecie?
Todd Slaughter: Brytyjski Fan Club został założony przez Jeanne Seward i Doug Surtess. W 1960 roku Albert Hand rozpoczął wydawanie „Elvis Monthly”, a dwa lata później przejął fan club. Moje zaangażowanie w jego działalność zaczęło się w 1962 roku a 16 sierpnia (tak, 16 sierpnia!) pięć lat później zostałem prezesem klubu.
Mariusz Ogiegło: Nie jest tajemnicą, że kilkakrotnie miałeś przyjemność osobiście spotkać się z Elvisem, ale zanim do tego doszło poznałeś inne osoby z jego otoczenia. Czy mógłbyś choć w kilku słowach o nich opowiedzieć
Todd Slaughter: Z Pułkownikiem Parkerem oraz Tomasem Diskinem byłem w kontakcie od zawsze, nawet przed tym jak przejąłem fan club. Często do nich pisałem, a gdy w 1972 roku udaliśmy się do Stanów spotkałem ich osobiście, co było wielką przyjemnością.
Mariusz Ogiegło: Na temat relacji Presleya z jego menedżerem, Pułkownikiem Parkerem krążą legendy. Ty miałeś okazję poznać Toma Parkera. Jakim był człowiekiem?
Todd Slaughter: Bardzo lubiłem Pułownika Parkera. Poznałem go dobrze i nawet po śmierci Elvisa spotykaliśmy się raz do roku. Gdy byłem chory (miałem przeszczep serca) dzwonił codziennie by sprawdzić jak się czuję i dowiedzieć się o stan mojego zdrowia. Po raz ostatni spotkałem go sześć miesięcy przed śmiercią (21 stycznia 1997 roku, przyp. autora). Rozmawiałem z nim jeszcze przez telefon (dzwoniliśmy do siebie każdego miesiąca) na dwa tygodnie przed jego śmiercią. Jego stosunki z Elvisem był zmienne, czasem dobre a czasem złe.
Parker był jednocześnie dobrym i złym człowiekiem. Na początku kariery Elvisa bez wątpienia bardzo mu pomógł. Organizował występy, zajmował się różnymi sprawami, w które Elvis nie chciał się mieszać i nie miał do nich głowy. Przede wszystkim zrobił z Elvisa milionera. Bez Parkera nie byłoby Elvisa.
Mariusz Ogiegło: Elvis Presley. Niewiele jest osób w Europie, które osobiście mógły uścisnąć mu dłoń a nawet przez chwilę z nim porozmawiać Ty miałeś tą niebywałą przyjemność W jakich okolicznościach doszło do Waszego pierwszego spotkania? Jaki był Elvis? Czy kiedykolwiek podczas rozmowy z Tobą wspomniał coś o europejskim tournee?
Todd Slaughter: Spotkałem Elvisa w 1972 i 1973 roku za kulisami hotelu Hilton w Vegas, a później w 1977 roku w Indianapollis przed jego ostatnim koncertem. Posiadam film nagrany podczas tego spotkania i jest on najcenniejszym skarbem jaki mam.
72ElvisTodd
Mariusz Ogiegło: Jak wyglądało pierwsze spotkanie, w 1972 roku?
Todd Slaughter: To był magiczny czas dla fanów z Anglii ponieważ w tamtym czasie sama podróż do Ameryki, do Memphis czy Vegas był niczym marzenie o raju.
Pojechaliśmy wtedy dwunastoosobową grupą na jego występy do Las Vegas. Kiedy zobaczyliśmy go w odległości kilku metrów od siebie (w tym miejscu Todd wskazał ręką na chłopaka siedzącego w odległości dwóch stolików od sceny) nie mogliśmy uwierzyć że to naprawdę on. Pomimo, że w showroomie były tysiące osób miałeś wrażenie, że każdą piosenkę śpiewa indywidualnie do ciebie. To było niesamowite!
Po koncercie wszystkich wpuszczono na krótkie spotkanie z Elvisem. Tej chwili nie da się opisać słowami.
Mariusz Ogiegło: O czym rozmawialiście podczas tych spotkań?
Todd Slaughter: Wiesz, kiedy jedziesz na spotkanie masz w głowie miliony pytań ale kiedy stajesz twarzą w twarz z Elvisem zapominasz wszystkiego.
Prezesi fanklubów z Włoch, Norwegii czy innych krajów często pytali go o jego przyjazd do Europy. Elvis zawsze grzecznie odpowiadał, że cały czas o tym myśli.
Mariusz Ogiegło: Czy Twoim zdaniem zachowanie Elvisa w trakcie tych spotkań i rozmów był naturalne pomimo obecności mediów i wielu innych fanów?
Todd Slaughter: Elvis starał się odpowiadać na wszystkie pytania fanów. Zawsze był naturalny. Nigdy jednak przed nikim nie otwierał się do końca. Wydaje mi się, że czegoś się obawiał, o czymś zawsze bał się mówić. Nie zdradzał swoich uczuć ani szczegółów życia prywatnego.
Często przy okazji koncertów fani (m.in również z Anglii) byli wpuszczani za kurtynę. Mieli wtedy okazję porozmawiać z Presleyem. Elvis śmiał się i był bardzo sympatyczny, jednak oddani fani potrafili wyczuć że miał jakieś tajemnice, którymi bał się podzielić choć może bardzo by chciał zrzucić z siebie ten ciężar…
Mariusz Ogiegło: Fan Club, którego jesteś prezesem bardzo często wyjeżdżał na koncerty Presleya. Kiedy pierwszy raz zorganizowałeś taki wyjazd i ile razy w sumie widziałeś te legendarne show króla rock’n'rolla?
Todd Slaughter: Wydaje mi się, że widziałem piętnaście koncertów Elvisa. Nie było ich więcej, ponieważ ważne było by bilety wędrowały najpierw do członków fan klubu.
Niektórzy fani, podróżujący do Stanów każdego roku, poczynając od 1972 roku widzieli sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt koncertów. Niesamowite.
73ElvisToddMeeting
Mariusz Ogiegło: Co sądzisz o lekach, które Elvis przyjmował. To była lekomania czy może uzależnienie od narkotyków?
Todd Slaughter: Może Wam w Polsce i nam w Anglii trudno to zrozumieć ponieważ sytuacja z lekami w USA wygląda zupełnie inaczej niż nam się wydaje. W Europie gdy jesteśmy chorzy idziemy do lekarza po receptę na leki. Lekarz sam decyduje co nam przepisać a gdy sami poprosimy o jakiś środek może nam go odmówić
W Stanach Elvis (jak wiele innych osób) miał swojego prywatnego lekarza. Wydawał mu tylko dyspozycje, że potrzebuje takich i takich leków. Jeżeli doktor by odmówił zostały natychmiast zwolniony, a na jego miejsce zatrudniono by następnego. Tak to się tam odbywa.
Mariusz Ogiegło: Jak sądzisz, dlaczego Elvis nigdy nie przeprowadził trasy koncertowej w Europie?
Todd Slaughter: Przyczyny były zarówno polityczne jak i mentalne. Gdy Elvis dawał koncert w USA wynajmowano miejsca wielkości stadionów czy filharmonii. Bilety były tanie (10 dolarów) ale w rezultacie zarabiano dużo pieniędzy. Parker i Elvis obawiali się, że w Europie fani nie zapełnią tak wielkich sal. Nie zdawali sobie sprawy z ogromu popularności Elvisa w Europie. A przecież niektórzy artyści, np. Elton John występowali w salach wielkości tej, w której się teraz znajdujemy (chodziło o mały krakowski klub jeździecki, „Stare Konie”, przyp. autora) i zarabiali tyle samo co Elvis ponieważ bilety były dużo droższe.
Być może Parker myślał że gdy podniesie cenę biletów publiczność nie dopisze. Z tego powodu trzymał się swojej sprawdzonej strategii.
Muszę wam jednak powiedzieć że podczas mojego ostatniego spotkania z Elvisem na lotnisku w Indianapollis w 1977 roku, na sześć miesięcy przed jego śmiercią dużo opowiadał o planowanej podróż do Europy.
Był zdecydowany pojechać tam w trasę koncertową i wierzę że gdyby nie jego nagła śmierć z pewnością by do tego dążył.
Mariusz Ogiegło: Twoje ostatnie spotkanie z Elvisem, w 1977 roku trwało najdłużej bo blisko 30min. O czym wtedy rozmawialiście?
Todd Slaughter: W 1977 roku rozmawialiśmy o jego przyjeździe do Europy, podobnie jak w 72. czy 73., ale widziałem, że stan jego zdrowia jest kiepski.Kiedy udawałem się do Indianapollis nie wiedziałem nawet, że spotkam Elvisa. Leciałem wówczas na urodziny jego menedżera, Toma Parkera.
Na lotnisku zauważył mnie ojciec Presleya, Vernon. „Hej Elvis, tu jest ten Todd z Anglii” zawołał do syna na co ten odpowiedział „Todd Slaughter? Prezes angielskiego fanklubu? Zawołaj go, chce z nim porozmawiać”.Byłem bardzo przejęty i wzruszony tym, że pomimo iż poznawał tysiące osób zapamiętał mnie. Rozmawialiśmy wtedy głównie o jego przylocie na europejskie tournee ponieważ na kilka tygodni przed śmiercią Elvis bardzo chciał przyjechać z koncertami do Europy.
77ElvisToddIndianapollisLast
Mariusz Ogiegło: Po śmierci Elvisa FC w Wielkiej Brytanii nie zaprzestał swojej działalności. Nadal organizujesz różne imprezy upamiętniające Elvisa, wyjazdy do Memphis, itp. W jaki sposób fani z UK obchodzili trzydziestą rocznicę śmierci Elvisa?
W styczniu minie kolejna rocznica urodzin piosenkarza, a w czerwcu czterdzieści lat od nakręcenia legendarnego Comeback Special, który był pierwszym w historii muzyki koncertem unplagged. Czy planujesz w jakiś specjalny sposób uczcić te rocznice?
Todd Slaughter: Począwszy od 1972, kiedy Elvis jeszcze żył braliśmy każdego roku około dwustu fanów do Vegas gdzie mogli zobaczyć jego występy. Była w tym magia.
Teraz kiedy już nie żyje zabieramy ich jeszcze więcej. Tego roku było ich 1300, a w następnym wyjazdy odbędą się w styczniu, sierpniu i listopadzie.
By uczcić rocznicę 1968 organizujemy 17 maja międzynarodowe spotkanie w Luksemburgu wspólnie z klubami z Holandii i Belgii.
Mariusz Ogiegło: Todd, dziękuję Ci za rozmowę i za Twoje niezwykłe wspomnienia.

* Za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu z czerwca 2008 roku, którego fragmenty znalazły się w powyższym tekście, dziękuję Marysi Księżyk.
** Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.